Samael siłą woli sprowadza Luzifera by ten ustalił jadłospis na jego chore stawy. Luzifer nie marnuje takich okazji...i
Samael:
Witaj Lucek Ziemski sługo
Nie odwiedzasz brata długo
Farta masz, żeś mi potrzebny
Jak Ziemianom ksiądz wielebny
Gdzie masz blanta? - wiem, że jarasz
Pójdźmy zatem na mój garaż
Czas pokazać Ci me fury
Każdy blancik z grubej rury
Luzifer:
Witaj Książe, psów - demonów
Grunt, że nie ma już Twych klonów
Ziemię qrwa nam spaliłeś
Coś Ty zrobił? wódkę piłeś?
Zły na Ciebie jestem bracie
Lecz Cię kocham - Ty wariacie
Prostym słowem operuję
Twą gościnę już przyjmuję
Narrator:
Jak powiedziano - tak zaorano
Trzy tygodnie i dzień szósty
Odpowiedział garaż pusty
>Concordia domi, foris pax<
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania