Samatnia
Dziś nie szkoda mi już lata,
napaliłem nim w kominku,
choć nostalgia jeszcze po nim
resztki wspomnień zbiera z tynków.
Świeca mrok topi na stole,
po kieszeniach chowam cienie.
Jazz rozpalił mnie jak fajkę
i zaciągnął się westchnieniem.
Zaraz przyjdzie tu samotność,
znów usiądzie na kolanach.
Potem będzie słodko szeptać,
że jest we mnie zakochana.
Fotel wessał mnie w swą czeluść,
byłem sobą przemęczony,
więc samotność w nim do rana
będzie plotła farmazony.
Ale rano się podniosę
i otrząsnę z niej swe zmarszczki.
Pójdę sobie z nowym świtem,
by go przelać w czyste kartki
Komentarze (1)
Urocza jesienna nostalgia
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania