Samatnia

Dziś nie szkoda mi już lata,

napaliłem nim w kominku,

choć nostalgia jeszcze po nim

resztki wspomnień zbiera z tynków.

 

Świeca mrok topi na stole,

po kieszeniach chowam cienie.

Jazz rozpalił mnie jak fajkę

i zaciągnął się westchnieniem.

 

Zaraz przyjdzie tu samotność,

znów usiądzie na kolanach.

Potem będzie słodko szeptać,

że jest we mnie zakochana.

 

Fotel wessał mnie w swą czeluść,

byłem sobą przemęczony,

więc samotność w nim do rana

będzie plotła farmazony.

 

Ale rano się podniosę

i otrząsnę z niej swe zmarszczki.

Pójdę sobie z nowym świtem,

by go przelać w czyste kartki

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Barmaria godzinę temu

    Urocza jesienna nostalgia

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania