Samobóg

ten tekst równie dobrze mógłby nosić tytuł

Mit o złotym żuczku. takim cuda czyniącym,

którego należy złapać, obrać z opalizującego

pancerzyka, ten – położyć sobie na protezie oka

(odrobina nieprawdziwości jest konieczna,

by udały się czary: postronnicy chcący wiedzieć

o nas wszystko, a nawet więcej, łyknęli haczyk,

potulnie dali się zaprowadzić w dzicz).

 

po kiego? aby Widzieć, w sztucznej gałce

rozkrzewiły się świetliste jeżyny, wybujały

jabłonie Edenu. by dało się dostrzec

swoją postać w aureolowej (aureolnej?) otoczce,

spojrzeć, niby w fikuśniusie zwierciadełko

– i obejrzeć siebie siedzącego na chmurze,

w przebitym różkami saturno.

 

...a teraz puszczam legendkę w ruch,

przecinam jej pęta. i niech biegnie-leci przed siebie,

samopas, zderza się z innymi.

 

niech zadziobie ją na śmierć ten kruk, co to

podobno przynosił codziennie pół bochenka

chleba dla świętego Pawła pierwszego pustelnika

(albo innego zamuła, którego trzeba było

dokarmiać, bo sam był zbytnim nieogarem,

żeby sobie skombinować papu),

 

niech wżerają się w nią baśnie filmowe,

animowane serialidła, kadry z panią Frał

krzyczącą "Apokalipsa!".

 

rzucam legendkę na pożarcie innych,

które wkręcą się w nią, wmielą.

może zdechnie całkiem ślepa.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Grain 9 miesięcy temu
    https://www.youtube.com/watch?v=VJS2WaOrBi4
  • Florian Konrad 9 miesięcy temu
    hahaha, dzięki. nie znałem, nie moje czasy. ale to o mnie? :D

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania