Samotność...
Wszyscy już mnie opuścili,
Światło nie świeci już jasno,
Fałszywy śmiech wciąż mi towarzyszy,
Mój, i wszystkich, którzy są "mili",
W mym sercu nigdy nie było tak ciasno
Mój przyjaciel wciąż tylko dyszy...
Czy mam walczyć o bzdury?
Czy nie lepiej byłoby zawisnąć
Na zawsze w pełni nadziei
Być tchórzem dla prześladowców
Którzy pustkę za sobą niosą?
Odejść i zapomnieć,
I już nigdy nie powrócić...
Czy przejąłby się ktoś?
Matka, ojciec, jedyni, dla których się liczę.
Gdyby nie oni, zrobiłbym to już dawno.
Nie wiem, czy mój przyjaciel,
Nie wiem, czy wciąż nim
Dla niego jestem...
W pogoni za marzeniami,
Pragnę nie być samotnym,
Naprawdę,
O nic więcej nie proszę.
Komentarze (2)
Za treść masz ode mnie 4 :). Ale pozmieniałabym trochę rymy. Na początku masz abc abc - potem nie masz ich wcale. Też niedawno jeszcze sama lubiłam tak pisać - wiem, że eksperymenty kuszą :). Ale faktycznie lepiej wygląda, ( i lepiej się czyta na głos) gdy rymy są albo ich nie ma.
Albo rymy, albo ich brak polecam : jest to przyjemniejsze dla odbiorcy. Treść nieco banalna, ale mądra, daję czwóreczkę
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania