Tytuł nie odnosi się do "Sanatorium pod klepsydrą". Myślisz, żeby zmienić tytuł? Do głowy mi nie wpadło, że ktoś może szukać odniesień. Moje tytuły starają się być oczywiste. Gdybym miał jednak zmienić to może na: Ten Obcy - a nie! to już było.
Dziękuję Grain za przeczytanie.
Teraz sobie zdałam sprawę, że nigdy nie byłam w sanatorium. Nie oglądałam też ani jednego odcinka "Sanatorium miłości" ,ale czytałam w podstawówce i zapadła mi lektura w pamięci Jurgielewiczowej :)
W sumie dla takich dziwolągów jak ja, to nie ma sanatorium :D
Ja mam swój rezerwat ze zwierzętami i roślinami pod ochroną. Nawet reklamówki z biedronki nie podepczę :))
Ładny wpis i taki nieobcy...
Na pobyt w sanatorium to trzeba mieć zdrowie. Wróciłem z niego ledwo żywy. Raz z ciekawości zajrzałem na salę dancingową i widok mnie przeraził. Towarzystwo wystrojone jak na pogrzeb i bardzo niemrawe. Coś pomiędzy nocą żywych trupów, a Miłością w Zakopanem.
Też jesteś z lasu? Od razu wiedziałem. Rozpoznałem Cię po liściu na głowie.
Czy jestem Maćkiem? Mój Boże - nie! Skąd taki pomysł?
Najwięcej z ludzi wyciąga wódka. Co prawda tekst pisany w bólu, ale teraz też czytam go z uśmiechem. Byłem w Inowrocławiu i nawet mi się podobało. Lubię Jana Nowickiego i skoro polecasz, to kupię Białe walce. Może przyda się podczas kolejnych odwiedzin sanatorium, choć nie nastąpi to prędko. Aż tak za nim nie tęsknię
Komentarze (17)
Nikt za nas...
Musimy sami.
Pozdrawiam serdecznie
Miłego dnia
coraz śmielej woda błyska,
lata bać się nie musimy,
bo my przecież mamy Tfuska.
coraz śmielej woda pluska,
lata bać się nie musimy,
bo my przecież mamy Tfuska.
Jak najbardziej serdecznie bracie Andrew :)
Ja się tu odnajduję. Rozumiem. I Panie Beloniuszu, tekst potężny.
Tekst wspomnieniowy. Ciężki i mroczny czas w oparach wódki. Już mam się lepiej.
Dzienks Panie Jag.
Ale...
Pozwalają i inaczej spojrzeć na życie. Żeby nie było, nie wychwalam procesu. Wychwalam efekt.
Pozdro
za JagVetinte ,,tekst potężny.,,
żeby żaden mądrala jak ja, nie szukał odniesień zmieniłbym tytuł np na
Zguby albo Zguba albo inny
Dziękuję Grain za przeczytanie.
ok
W sumie dla takich dziwolągów jak ja, to nie ma sanatorium :D
Ja mam swój rezerwat ze zwierzętami i roślinami pod ochroną. Nawet reklamówki z biedronki nie podepczę :))
Ładny wpis i taki nieobcy...
Też jesteś z lasu? Od razu wiedziałem. Rozpoznałem Cię po liściu na głowie.
Czy jestem Maćkiem? Mój Boże - nie! Skąd taki pomysł?
Czytałam z uśmiechem. Znam ten klimat z autopsji.
Polecam Białe walce Jana Nowickiego i jego wojaże w Ciechocinku.
Pozdrawiam
Macham łapą.
Gorszy chyba konfesjonał :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania