sanna
i ruszyły rozdrażnione
konie
w pełnym pędzie
i ciągnęły tędy sanie
i trzaskały w las gałęzie
i słyszeli szum płoz sani
dzicy zwierza kamraci
i słyszeli śpiewy śmiech
jakichś ludzi
lub ludziska i dzieci
gwiazda drogę na niebie im kreśliła
czarcia zmora
niczym zjawa
koniom grzywy kręciła
i nikt nie widział
nie wiedział
wszyscy się bawili
bo zdala od zmartwień
myśleli że byli
a zmora i tak warkocz zaplatała
dla pierwszego rumaka
wystraszyć go chciała
i stanął jak wryty
zaklęty pośród boru
i sanie runęły
nie miały wybo0ru
leć śmiech nie ustawał
wszyscy myśleli że tak
być miało
to wpływ ciepłego winka
co gadali daj więcej bo
go mieli za mało
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania