sanna

i ruszyły rozdrażnione

konie

w pełnym pędzie

i ciągnęły tędy sanie

i trzaskały w las gałęzie

i słyszeli szum płoz sani

dzicy zwierza kamraci

i słyszeli śpiewy śmiech

jakichś ludzi

lub ludziska i dzieci

gwiazda drogę na niebie im kreśliła

czarcia zmora

niczym zjawa

koniom grzywy kręciła

i nikt nie widział

nie wiedział

wszyscy się bawili

bo zdala od zmartwień

myśleli że byli

a zmora i tak warkocz zaplatała

dla pierwszego rumaka

wystraszyć go chciała

i stanął jak wryty

zaklęty pośród boru

i sanie runęły

nie miały wybo0ru

leć śmiech nie ustawał

wszyscy myśleli że tak

być miało

to wpływ ciepłego winka

co gadali daj więcej bo

go mieli za mało

Średnia ocena: 1.8  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Sokrates 6 dni temu
    'leć śmiech nie ustawał" mała literówka, miało bćc zapewne:" lecz śmiech ... "
  • Kaj 4 dni temu
    tak

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania