Satynowa noc (rozpad)
Leżę
Wciąż w tej samej sukience,
Którą zsunąłeś bez pytania.
Twoje palce —
Krótkie błyski czułości
Przed kolejną nieobecnością.
Satyna przykleja się do skóry.
Wiedziałam,
Że jutro znów będę sama.
A przecież mówiłeś —
„to tylko jedna noc”.
Twoje cienie
Jeszcze są na mojej szyi,
W oddechu,
Który przerywa się w połowie imienia.
Nie umiem już zasypiać
W tej pustce,
Którą zostawiasz.
Czy to wciąż miłość,
Jeśli boli bardziej,
Gdy wracasz,
Niż gdy znikasz?
Dziś nie zapaliłam światła —
Już nie chcę widzieć
Tego, co zostało po nas,
Po mnie...
Satyna
Jeszcze pachnie tobą.
Ale
To tylko samotność,
Która nauczyła się brzmieć
Tobą.
Komentarze (3)
charakter i cień zawsze i wszędzie są przy człowieku.
NO!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania