Satyr
Zbudziły go pluski i śmiechy
Z razu myślał że to
Nie ludzkie istoty nagie
Jeno gwiazd odbicia
Kąpiące się w stawie
Ze swej wierzby więc wyszedł
By na harfie zagrać
W śpiewie sławiąc
Piękno boskich dziewcząt
A dziewczęta jak to dziewczęta
Słysząc pieśni tęskne tony
Piersi swe i łona ukrywszy
Za zasłoną dłoni
Z krzykiem Diabeł
Na ustach
Uciekły do domów
Komentarze (5)
zrazu* łącznie, choć przestarzałe, jak jeno*.
Satyr też jest trochę przestarzałym tworem;) ale dzięki za korektę.
Trochę o nieudolnych zalotach takie mi się dość śmieszne skojarzenie nasunęło związane z twoim tekstem.Nieźle napisane pozdrawiam 😊.
:)
Też mu trochę współczuję;)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania