Pisząc "za bardzo rozciągnięte" miałam na myśli dopowiadanie. Jest tu sporo fajnych momentów, z których niechcący, dopowiadając właśnie, "spuszczasz powietrze". Podam przykład, żeby nie było, że wymyślam:).
"Ojciec Janka (...) pakuje plecak i wyjeżdża na wybrzeże, gdy kwitną akacje, albo chryzantemy złociste. To nie ma znaczenia" - jak czytam, o tych kwitnących akacjach, i chryzantemach złocistych, od razu kojarzę pory roku, jest wiosna, bo cos kwitnie, ale też i jesień, bo chryzantemy kojarzą się z listopadem (a złociste z pokojem z fortepianem i ze łzami:)), więc już cos się w mojej głowie dzieje, cieszę się z tego, a tu wyskakuje takie zdanko: "To nie ma znaczenia". Takie dobijające treść, ale i mnie. Lepiej czasem zostawić dobry obrazek w zawieszeniu, bez dobijania:) Tak myślę:)
Ale jeszcze coś o całym tym fragmencie:
"Ojciec Janka jest wysokim brunetem o przepastnych oczach. Kiedy oplecie człowieka spojrzeniem, to jakby cielaki lizały po plecach. Kiedy sytuacja domowa nabiera kształtu menisków. On pakuje plecak i wyjeżdża na wybrzeże, gdy kwitną akacje, albo chryzantemy złociste. To nie ma znaczenia. Po prostu ma dość trajkotania. Wyzwala się w nim odrobina koniecznej samotności, jako wymiar etycznej rozpaczy".
Jest tu zdanie: "Kiedy sytuacja domowa nabiera kształtu menisków". Dziwnie wygląda jako samodzielne. Lecz może ono odnosić się do poprzedniego lub kolejnego, łączyć się z nim: Kiedy sytuacja domowa nabiera kształtu menisków, on pakuje plecak...". Ale - nie może jednak się łączyć. Bo zaczyna się od słowa "kiedy", a w dalszej części drugiego zdania jest "gdy". I powstaje galimatias. Lecz bez połączenia pierwszego z jakąś dodatkowa treścią, też ten galimatias jest.
Ogólnie podoba mi się, ale wygląda tak, jakbyś niby chciał pokazać coś w sposób lekki, ale z młotkiem w ręku. I co podskoczy w tekście, to ty temu czemuś każesz, hm... usiąść:)
Są fragm, w których jest za dużo określeń powtarzających tę samą treść:
"Ot! Sytuacja zastygła jak zaczarowany pejzaż, martwa natura. Wylany betonem kanion. Bezbrzeżna pustka".
Komentarze (3)
Trochę za bardzo to rozciągnięte. Początek spodobał mi się, a później coś tu oklapło.
Pisząc "za bardzo rozciągnięte" miałam na myśli dopowiadanie. Jest tu sporo fajnych momentów, z których niechcący, dopowiadając właśnie, "spuszczasz powietrze". Podam przykład, żeby nie było, że wymyślam:).
"Ojciec Janka (...) pakuje plecak i wyjeżdża na wybrzeże, gdy kwitną akacje, albo chryzantemy złociste. To nie ma znaczenia" - jak czytam, o tych kwitnących akacjach, i chryzantemach złocistych, od razu kojarzę pory roku, jest wiosna, bo cos kwitnie, ale też i jesień, bo chryzantemy kojarzą się z listopadem (a złociste z pokojem z fortepianem i ze łzami:)), więc już cos się w mojej głowie dzieje, cieszę się z tego, a tu wyskakuje takie zdanko: "To nie ma znaczenia". Takie dobijające treść, ale i mnie. Lepiej czasem zostawić dobry obrazek w zawieszeniu, bez dobijania:) Tak myślę:)
Ale jeszcze coś o całym tym fragmencie:
"Ojciec Janka jest wysokim brunetem o przepastnych oczach. Kiedy oplecie człowieka spojrzeniem, to jakby cielaki lizały po plecach. Kiedy sytuacja domowa nabiera kształtu menisków. On pakuje plecak i wyjeżdża na wybrzeże, gdy kwitną akacje, albo chryzantemy złociste. To nie ma znaczenia. Po prostu ma dość trajkotania. Wyzwala się w nim odrobina koniecznej samotności, jako wymiar etycznej rozpaczy".
Jest tu zdanie: "Kiedy sytuacja domowa nabiera kształtu menisków". Dziwnie wygląda jako samodzielne. Lecz może ono odnosić się do poprzedniego lub kolejnego, łączyć się z nim: Kiedy sytuacja domowa nabiera kształtu menisków, on pakuje plecak...". Ale - nie może jednak się łączyć. Bo zaczyna się od słowa "kiedy", a w dalszej części drugiego zdania jest "gdy". I powstaje galimatias. Lecz bez połączenia pierwszego z jakąś dodatkowa treścią, też ten galimatias jest.
Ogólnie podoba mi się, ale wygląda tak, jakbyś niby chciał pokazać coś w sposób lekki, ale z młotkiem w ręku. I co podskoczy w tekście, to ty temu czemuś każesz, hm... usiąść:)
Są fragm, w których jest za dużo określeń powtarzających tę samą treść:
"Ot! Sytuacja zastygła jak zaczarowany pejzaż, martwa natura. Wylany betonem kanion. Bezbrzeżna pustka".
Dzięki za koment. Tekst został skrócony. Szkoda, że nie wkleiłem całego.
Pozdrawiam.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania