schadzka

***

zjawiła się nagle nie witając się wcale

jakbyśmy się znali i zbędne są słowa

patrzyła z uśmiechem nieco tajemniczym

"chodź, wyjdziemy stąd na ulicę..."

nie mówiąc nic szedłem za nią

miała włosy blond ciemne

i niebieskie oczy

"mamy wspólnego przodka" - rzekłem dość

cicho

lecz nic nie rzekła - odbite od murów echo

gdy bramę otwarła blask mnie oślepił

nagle znalazłem się z nią w nieznanym

mieście

"jesteśmy na miejscu" - powiedziała

szliśmy ulicami a ja nic nie wiedziałem

"nie martw się, wszystkim się zajmę"

"nie znam miasta" - mówiłem stale

"zaufaj mi proszę, zaraz dojdziemy

na miejsce dla nas przeznaczone"

i dalej szliśmy nieznanymi ulicami

potem osiedla i wielkie bloki ale z kryształu

weszliśmy wraz do bramy

windą na 7 piętro - aż serce pałało

"jesteśmy na miejscu" - usłyszałem

a Klaudia nic więcej nie powiedziała

mijały dni tygodnie lata

dziś wiem że miłość jest siłą realną

przenosi góry

szuka zgubionych

nie zniechęca się z niezadowolonych

nie szuka swego

nie unosi pychą

wie co jest dobre a co takie nie jest

i czuję wdzięczność

choć sen się skończył

dobrze znane

nagłe przebudzenie...

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • siena

    "dziś wiem że miłość jest siłą realną

    przenosi góry

    szuka zgubionych

    nie zniechęca się z niezadowolonych" to ładne. I to przebudzenie kiedy zaczynasz rozumieć że miłość jest po to by nie cierpieć.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania