Schizis
Liść melisy
Zaparzam
I od razu
Się zrażam
Też za dużo
Pamiętam
Gdy zapachnie
Mi mięta
Dużo rzeczy
Mi pachnie
Zbyt śmiertelnie
Poważnie
Ogarniają mnie
Lęki
Na dźwięk
Tamtej piosenki
Widzę stare
Zabawki
I mam dziwne
Migawki
Tamtych
Wspomnień
Przecieki
Nieco hamują
Leki
Bo pamiętam
Niewiele
Choć
Gdzieś głęboko
W ciele
Zapisany mam
Ślad
Tamtych uczuć
Sprzed lat
Wolę przykryć
To warstwą
Kurzu
Szarego życia
Tu i teraz
Bo przecież
Sporo mam
Do ukrycia
Niech nie widzą
Mych oczu
Co zdradzają
Za dużo
Potem tylko
Że inna
Że dziwaczna
Marudzą
Więc pokażę
Im maskę
Ultrauniwersalną
Możesz wziąć
Mnie za białą
Możesz wziąć mnie
Za czarną
Ja i tak jestem
Żadna
Każda
Oraz nijaka
Mam przezroczyste
Ciało
Dusza moja
Też taka
Nie uchwycisz
I tak nic
Z mojego jestestwa
Bo ulecę
Jak sen
Do obcego
Królestwa
Tylko oczy
Zostały
Co skrywają
Tę prawdę
Że ja jestem
W rozsypce
I że trzymam się
Marnie
Tylko ledwo
Ledwiutko
Jestem lekka
Jak piórko
Centymetry
Nad ziemią
Me kawałki
Się mienią
Komentarze (2)
paragon
robi
złą robotę
w treści
''me''
czyli dla
kozy
nie wiem
co tu urzeka
co może
urzec
mnie zadziwia
wsparcie
dla grafomanii
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania