Schroedinger.
Dziś jakby ciszej, choć jeśli już mam być
zupełnie szczery,
to tylko na zewnątrz, tylko w twoim obrębie.
Choć nie dam sobie za to wyciąć, nawet wyrostka.
Trudno krzyczeć, wściekać się nawzajem,
skoro dystans i tak zagłuszy większość,
lub przeinaczy wszystko tak, że znów wyjdzie na twoje,
a ja zostanę z tym wszystkim, coraz uboższy,
bogatszy jedynie o koty w pudełku.
Z cyklu : Detoks.
Tydzień drugi, w nowym roku pańskim.
Marcin Lenartowicz.
Komentarze (10)
No widzisz, ten przemawia... od razu lepiej.
To twoja zasługa! :D hahaha
Szalej. wiem, nakrzyczałam i jest efekt... hahaha
MartynaM o toto! Za każdym wielkim poetay, stoi Martyna ?
Poetą.
Szalej. Ta, a przed nim ściana, a przy głowie zimna lufa :D
Materazzone a w rękach trzyma - Martyna znaczy - niebieskie i czerwone pastylki. Tzn. Kropki ?
Jakie to smutne...
MartynaM to tylko głupie żarty, Martynko. Sorry, jeśli przesadzone :)
Szalej. uważaj, żeby ci balonik nie pękł... hahaha
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania