Ściana
mam jedną taką ścianę
która przecina dwa światy
do jednego boję się wstąpić bosą stopą
aby nie zranić się ostrzem nagiego przekleństwa
wbite raz nie wyjdzie tak łatwo
z umysłu naszpikowanego natrętnymi myślami
przyciskam plecy do nagiego tynku
aby schłodzić gorące poty
po drugiej stronie szorstkiego muru
zadomowiły się wełniane dżdżownice i rozkwitają fiołki
od progu wita słoneczny promień
wijąc się jak wąż po drewnianej podłodze
obrazy na ścianach rosną na miękkiej łące pajęczyn
dwa światy
dwie wyobraźnie
rozdwojenie jaźni
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania