Ścieżka
Ścieżka wśród drzew rozciąga się w dali,
Przede mną stoi drzewo - jego nikt nie obali.
Jest mocne, silne, stałe,
Przeciwnie do mnie małej.
Ruszam powoli małymi krokami,
Sama, jedynie z kilkoma wronami.
Zawsze mówię o sobie samodzielna,
A może samotność podąża za mną wierna?
Idę, choć nie znam końca, celu,
Idę tam, gdzie nie dotarło wielu.
Nagle zaczynam biec chcę uciec od myśli,
Tak jak kiedyś, gdy moi wrogowie przyszli.
Po co mi ludzie, jak mam to?
Mówię, patrząc na zachodzące tło.
Słońce znika, choć walczy jeszcze kilka sekund,
Nie chce odpuścić, chce robić wszystko na przekór.
Ja też tak czasem walczę,
Ale potem nagle wyciągam tarczę.
Obojętność wtedy sprawiała,
Tak jakby woda ślad zacierała.
O tym wszystkim myślę, gdy leżę wśród gwiazd,
Czując się tak dobrze, jak pisklaki w głębi gniazd.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania