Ścieżki przeciwnych światów - rozdział 1 (część 2)

Następnego dnia Roun przyszedł do szkoły znacznie wcześniej niż zwykle. To co wydarzyło się wczoraj nie dawało mu spokoju.

Można powiedzieć, że Inamura wyglądał teraz dokładnie tak jak się czuł. Każdy kto wchodził do sali unikał go jeszcze bardziej niż zwykle.

Wkrótce przyszli jego koledzy.

"Nie wydaje wam się, że Roun wygląda dziś wyjątkowo groźnie?" Spytał stojąc w drzwiach Artur. Inamura, oczywiście, nawet go nie zauważył.

"On zawsze wygląda groźnie." Odparł Szymon.

"Przecież nie o to chodzi!" Zawołał Ksawery.

"Skąd wiesz? Może dla odmiany raz ja będę miał rację!" Szymon i Ksawery zaczęli się sprzeczać. Artur nie zwracając na to uwagi, dalej zastanawiał się nad zachowaniem Rouna.

"Jeśli przestanie przychodzić, to na pewno z mojego powodu!" Myślał Inamura. "Niech się jeszcze okaże, że była stałą klientką! No tak to jest prosić mnie o pomoc! Tylko niszczę ciężką pracę moich rodziców... "

Cukiernia nie była jednak jedynym zmartwieniem Inamury.

"Ta klientka... co jeśli ją straumatyzowałem?!" Straszyć licealistów, straszyć dorosłych... trudno! Nie mam przecież wpływu na swój wygląd... ale dzieci?! Tej nocy na pewno śnił jej się jakiś koszmar... Gdzie tam! To ja byłem największym koszmarem jaki mogła spotkać! Powinienem ją przeprosić. Nie... ja muszę ją przeprosić! Tylko jak? Gdzie jej szukać? Ile mogła mieć lat? Góra dwanaście. W takim razie chodzi do podstawówki. Tyle, że... to i tak nie zawęża poszukiwań!" Chłopak westchnął ciężko. "Och, to przecież katastrofa!" Zawołał na głos i bezradnie położył głowę na ławce.

Wszyscy w klasie odwrócili się w jego stronę i spoglądali ze zdziwieniem. Nawet Szymon i Ksawery przerwali swoją sprzeczkę.

Artur stojący dalej w drzwiach spojrzał na niego i rzekł cicho: "A więc jednak jest coś na rzeczy."

--- --- ---

Zdziwienie zachowaniem Rouna przerwał dzwonek na lekcję.

Gdy nauczyciel przyszedł do sali uczniowie bardzo szybko zapomnieli o Inamurze. Myśleli tylko o tym kiedy skończy się lekcja.

Roun był dziś rozkojarzony jeszcze bardziej niż zwykle. Nie było zatem nawet mowy o tym, żeby się skupić na lekcji.

Nie on jeden miał taki problem.

W tej chwili chyba nikt nie słuchał nauczyciela. Każdy zajmował się własnymi, niezwiązanymi z nauką, sprawami. Ale to nie był wyjątek. Wiele lekcji w Tardiro tak wyglądało.

Niestety musiał kiedyś nadejść ten okropny moment, kiedy nauczyciel postanowił kogoś spytać. Dorosły rozejrzał się po sali widząc panujący tu chaos. Nie wiedzieć czemu, jako pierwszy rzucił mu się w oczy Roun.

"Może Inamura powtórzy nam co przed chwilą mówiłem?"

Lekko rozzłoszczony głos nauczyciela natychmiast wyrwał chłopaka z zamyślenia. Nerwowo spojrzał on w stronę nauczyciela. Szukał wzrokiem ratunku, którego najwyraźniej nigdzie nie było.

"D równa się zero." Szepnął Ksawery wychylając się z ławki.

Nie bez powodu zrobił to tak głośno. Wiedział, że nauczyciel skupi się na nim. I miał rację.

Dorosły bardzo szybko zmienił cel swojego natarcia.

Ksawery wyprostował się przy krześle. Patrzył niewinnie w zeszyt jakby próbował wyprzeć się tego co przed chwilą zrobił.

"To może Nawata rozwiąże nam przykład?" Zaproponował nauczyciel.

Ksawery wstał i podszedł do tablicy. Po drodze minął Rouna, który skrycie dziękował mu za ratunek.

Gdy Nawata stanął przed tablicą zadzwonił dzwonek.

Klasa zamilkła.

Choć każdy tak bardzo czekał na koniec lekcji, nikt nie przypuszczałby, że pojawi się w tak niespodziewanej chwili.

Gdy zdziwienie zniknęło, wszyscy pośpiesznie wybiegli z klasy.

Ksawery został kilka minut dłużej. Rozwiązał przy tablicy przykład i przeprosił nauczyciela.

W końcu mógł wyjść z klasy i dołączyć do kolegów.

"Ależ ty masz niefart!" Zawołał Szymon wpadając na Rouna.

Miał wyjątkowo dużo racji.

--- --- ---

Podczas przerwy Artur postanowił zapytać Rouna co tak strasznie go przed lekcją dręczyło. I w zasadzie co go tak strasznie dalej dręczy.

"Hej, zobaczcie!" Rozległo się nagle wołanie. "Uczniowie Kiroko wyszli na dwór!"

"Wszyli na dwór?! Jak to?! Muszę zobaczyć! Zawołał Szymon. "Choć, idziemy! Samemu trochę głupio..." Szarpnął Ksawerego i podbiegł do okna.

"Czemu akurat ja? Idź sobie z Rounem!" Ksawery złapał Rouna i ciągnął za sobą.

"Przecież mi wszystko jedno co robią ci z Kiroko."

"Mi też! Ale jak cierpimy to wszyscy! Wiesz, że jak się Szymon uprze to już go nic nie powstrzyma."

I tak wszyscy trzej pod naciskiem Szymona stanęli tuż przed oknem.

Artur bezradnie przyglądał się stojącemu tam tłumowi.

"No i tyle by było z rozmowy..."

"Artur, ty też chodź! Musisz to zobaczyć!" Zawołał po chwili Szymon.

"A to coś nowego..." Rzekł Roun widząc na dworzu uczniów Kiroko. "Myślałem, że im nie wolno wychodzić do puki nie skończą wszystkich lekcji."

"Może postanowili zmienić te głupią zasadę?" Zastanawiał się Artur.

"I bardzo dobrze! Dlaczego niby w lato na przerwie nie można wyjść na dwór!?"

"Cieszysz się, że im zmniejszyli rygor? Przecież ty ich nie lubisz." Dziwił się Ksawery.

"To nie tak, że nie lubię. Po prostu denerwuje mnie ich narcyzm. Zresztą, każdemu bym współczuł chodzenia do szkoły z tak okropnymi wymaganiami. Nawet wrogom!"

"Narcyzm, co za wielkie słowo. Czyżbyś naprawdę zajrzał do książki od polskiego?" Śmiał się Ksawery.

"Ha, ha, ha! Mądrala się znalazł!"

"Każdemu współczułbyś chodzenia do szkoły z takim rygorem...? Zaczął Roun. "Myślisz, że są zmuszeni tam chodzić? Podobno Kiroko to najlepsza szkoła w kraju. Wszyscy marzą o tym, żeby się tam uczyć. Więc, chyba... nie robili by tego z przymusu... nie?

"A kto tam ich wie..." Odparł Artur. "Uczniowie Tardiro są przecież tylko rozrabiakami bez przyszłości. Są wyrzutkami których nie przyjęła żadna inna szkoła. Jak więc mieliby zrozumieć perfekcyjnych geniuszów z Kiroko?"

"Czekaj, to nawet nieźle brzmi!" Zawołał nagle Szymon. "Jak taki nagłówek szkolnej gazety. Gazety Kiroko, oczywiście. Sam to wymyśliłeś?"

"Nie." Zaśmiał się Artur. "Usłyszałem jak kiedyś mówił tak jakiś uczeń ze starszej klasy."

"Jak więc mamy zrozumieć geniuszów z Kiroko? Rany, to jest naprawdę niezłe! Wołał Szymon. "Co nie?" Dodał uderzając lekko w ramię Ksawerego.

"I co znowu mnie zaczepiasz?! Nie mógłbyś dla odmiany zaczepiać Rouna albo Artura?"

Roun wyjrzał przez okno i znów pogrążył się w swoich myślach.

"Kiroko. Liceum po drugiej stronie. Jak to w ogóle możliwe, że dwa licea są dosłownie obok siebie?! Inamura westchnął. " Niepotrzebnie się dziwie. Tardiro to jedna wielka pomyłka. Jak nie wierze w to, że kiedykolwiek ktoś mógłby mnie zaakceptować, tak nie wierzę w to, że kiedykolwiek Tardiro i Kiroko się pogodzą."

 

----------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

Hejka :) Mam nadzieję, że kolejna część tekstu Wam się podobała :) Rozdziały są dosyć długie dlatego publikuje je fragmentami.

Odnośnie dialogów, podobają mi się w takiej formie. Piszę tak żeby "płynniej się czytało." :) Jeśli taka forma dialogów przeszkadza i jest nienaturalna mogę zmienić ich zapis. Każda opinia jest dla mnie cenna :)

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania