Ścieżki przeciwnych światów - rozdział 1 (część 3)
"Kiroko kiedyś nie była tak idealną szkołą. Słyszałem, że potrafiła się nawet dobrze dogadywać z Tardiro. Po pewnym czasie zaczęli jednak zyskiwać coraz większy prestiż, więc przekonani o swojej nieziemskiej wyższości odcięli się od reszty otoczenia. I tak Kiroko stało się prywatną, prestiżową szkołą dla najlepszych.
Teraz tylko zastanawiają się przechodzący obok, jak to możliwe, że jeszcze nie zamknęli Tardiro. A ja bym im chętnie odpowiedział, że Tardiro nigdy nie zamkną, bo nigdy nie znikną osoby, których wszyscy inni wyrzucają. Ale w sumie, nie dziwie się ogólnej opinii. Bo to w końcu tak, jakby postawić liceum dla ideałów obok liceum dla porażek." Pomyślał Roun.
"Tardiro wygląda jak szary, zaniedbany prostokąt, który pewnie boi się sam siebie i tego jak okropnie wygląda. Nie ma tu żadnych ogródków, ładnych zdobień a jedyne czym możemy się pochwalić to ogromnym boiskiem za szkołą. No i oknami. Jedyną ozdobą naszej szkoły.
Kiroko tymczasem zadziwia już na pierwszy rzut oka. Czerwone cegły błyszczące w słońcu, dach z ciemno zielonymi dachówkami... Nawet w ich oknach, czyszczonych kilka razy dziennie, nie można dojrzeć najmniejszej smugi! I jakby tego było mało, pod tymi wspaniałymi oknami ułożone są poziomo marmurowe kolumny. Tak, marmurowe!"
Roun westchnął. "Przynajmniej nie mają boiska..."
Chłopak przewrócił oczami. "Przecież i tak nigdy nie byli mocni w sporcie. Zamiast boiska mają za to piękny ogródek. Drzewa sadzone w porządku, równych odstępach... no kto by pomyślał.
Tuż przed drzwiami szkoły codziennie stoją strażnicy, który sprawdzają każdego ucznia nim przekroczy próg szkoły. Oprócz tego wszystkie okna w szkole, do którego by nie zajrzeć, są szczelnie zasłonięte żółtymi zasłonkami."
Inamura zaśmiał się. "Cóż najwyraźniej Kiroko uznało, że strażnicy to za mało. Ale wyjątkowo nawet im się nie dziwie. Mają co bronić...
Kiroko to świat idealny, miejsce w którym można czuć się dobrze, społeczność która nikogo nie odrzuca..."
"Roun choć wreszcie, dzwonek zaraz!" Zawołał Szymon.
Inamura rozejrzał się dookoła. Nikogo już nie było, cały tłum zniknął.
"Ale się zamyśliłem!"
Chłopak pobiegł za kolegami.
Idąc za nimi, na samym końcu, włożył ręce do kieszeni i wciąż jeszcze myślał.
"Ten budynek... wnętrze ukryte, za żółtymi zasłonkami. To świat, do którego nigdy nie będę miał dostępu..."
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania