Sen
Ja, czynny żołnierz, po głowę w wale,
zbudzony hukiem, otwieram gałę.
Po lewej stronie chaos i zwada,
na plecach czuję najeźdźcy napad.
Jeden drugiego bagnetem chlasta,
w szańcu piekło, choć jedna niewiasta
spogląda swym wzrokiem, nie wiedząc czemu –
ja niby wojak, a podobny niczemu.
Nastała cisza... Słyszę lampiony,
ma ciężka głowa oparta w ramiony.
Wszystkie duszyczki i wroga skłony
zamilkły...
Otwieram oczyska i słyszę brata –
do ucha szepcze: "Nadciąga zagłada..."
Widzę postać – to nauczyciel.
Leżę już w grobie... Co za przeżycie.
06.03.25 A-D-M
Komentarze (3)
Całkiem, całkiem, niczego sobie.
Sen to sen, nie zawsze w nim wszystko logiczne. I to jest usprawiedliwienie dla formy. Jednak użyte, sztuczne, zwroty snem nie są ("na plecach czuję najeźdźcy napad"); ("choć jedna niewiasta /spogląda swym wzrokiem, nie wiedząc czemu" - "choć jedna niewiasta spogląda swym wzrokiem" /to sen więc może być ale "nie wiedząc czemu" to oderwany od tła komentarz). Wiersz warto skorygować bo pomysł nań, interesujący.
Groza wojny i jej iluzoryczna natura. Jest potencjał niemniej pomysł wymaga dopracowania.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania