Sen.

Unoszę się.

Fruwam jak ptak?

Niesamowite piękno widzę.

Coś, co chciałam zobaczyć we śnie

stało się.

Liczne strumienie

spływające do rzek

błyszczą srebrem.

Brzegi porośnięte

trawą i drzewami.

Gąszcze wierzb i osik.

Stado wypasających się koni

na odległych łąkach.

Stara wieś.

Chaty kryte strzechą,

chylą się ku ziemi.

Staruszka siedząca

na spróchniałej ławce.

W oddali inna osada

tętni życiem.

Przeplatająca się żółć

z fioletem i zielenią

pól uprawnych.

A nade mną czysty błękit.

I koniec podróży...

Średnia ocena: 3.8  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • Hubert Marianowicz 2 miesiące temu
    Piękny, sentymentalny i kojący tekst. Pozdrawiam, zasługuje na ocenę 5.
  • Wiosna 2 miesiące temu
    Cieszę się, że przeczytałeś. Miła jest Twoja ocena. Pozdrawiam.
  • Szpilka 2 miesiące temu
    O właśnie, najważniejszy jest czysty błękit nad głową. Sympatyczny wiersz :)
  • Wiosna 2 miesiące temu
    Dzięki i serdecznie pozdrawiam.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania