Sen.
Unoszę się.
Fruwam jak ptak?
Niesamowite piękno widzę.
Coś, co chciałam zobaczyć we śnie
stało się.
Liczne strumienie
spływające do rzek
błyszczą srebrem.
Brzegi porośnięte
trawą i drzewami.
Gąszcze wierzb i osik.
Stado wypasających się koni
na odległych łąkach.
Stara wieś.
Chaty kryte strzechą,
chylą się ku ziemi.
Staruszka siedząca
na spróchniałej ławce.
W oddali inna osada
tętni życiem.
Przeplatająca się żółć
z fioletem i zielenią
pól uprawnych.
A nade mną czysty błękit.
I koniec podróży...
Komentarze (4)
Piękny, sentymentalny i kojący tekst. Pozdrawiam, zasługuje na ocenę 5.
Cieszę się, że przeczytałeś. Miła jest Twoja ocena. Pozdrawiam.
O właśnie, najważniejszy jest czysty błękit nad głową. Sympatyczny wiersz :)
Dzięki i serdecznie pozdrawiam.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania