Sen

Gdzieś zaplątałam się pośród nieba

mierząc wyblakłe suknie aniołów

w ciszy milczenia rzucam spojrzenie

tym co zasięgu potęgi tronu

 

przez myśli sito przesiewam grzeszne

życia momenty nałogi marne

klucze zabrzmiały dźwiękiem nareszcie

lecz w drżącej dłoni milkną na zawsze

 

bramy otwieram lecz wchodzić nie chcę

w zamysły bieli błękitów czystych

niech moja muza rankiem wyszepce

że woli żywot na ziemi mglistej

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Grafomanka godzinę temu
    ''w ciszy milczenia rzucam spojrzenie
    tym co zasięgu potęgi tronu'' - a nie ''tym, co w zasięgu potęgi tronu''?
    bez ''w'' brzmi niezrozumiale

    W sumie, to nie bardzo czaję, po co wchodzić pod bramy, jeżeli nie ma się zamiaru ich otwierać... albo jest się zdecydowanym dreptać po ziemi. Trochę to sprzeczne.

    Ogólnie nie bardzo mi się podoba. Trochę jakby pisanie dla pisania... Nie oceniam

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania