Sen
Gdzieś zaplątałam się pośród nieba
mierząc wyblakłe suknie aniołów
w ciszy milczenia rzucam spojrzenie
tym co zasięgu potęgi tronu
przez myśli sito przesiewam grzeszne
życia momenty nałogi marne
klucze zabrzmiały dźwiękiem nareszcie
lecz w drżącej dłoni milkną na zawsze
bramy otwieram lecz wchodzić nie chcę
w zamysły bieli błękitów czystych
niech moja muza rankiem wyszepce
że woli żywot na ziemi mglistej
Komentarze (1)
tym co zasięgu potęgi tronu'' - a nie ''tym, co w zasięgu potęgi tronu''?
bez ''w'' brzmi niezrozumiale
W sumie, to nie bardzo czaję, po co wchodzić pod bramy, jeżeli nie ma się zamiaru ich otwierać... albo jest się zdecydowanym dreptać po ziemi. Trochę to sprzeczne.
Ogólnie nie bardzo mi się podoba. Trochę jakby pisanie dla pisania... Nie oceniam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania