Sen
Na początku gniew
Później smutek
Nastepnie ból
Na samym konicu już tylko obojętność
Zżera od środka
Nie zostawia nic
Czuć tylko namiastkę wsponień
Które przymglone są
Położyć się chcę
I zasnąć, tak na zawsze już
Ale nie mogę
Bo wiem, że komuś źle by z tym było
Chciałbym powiedzieć „i cóż”
Ale nie mogę
Dzień za dniem mija
A marzy mi się, żeby przestał mijać
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania