Sen

Na początku gniew

Później smutek

Nastepnie ból

Na samym konicu już tylko obojętność

Zżera od środka

Nie zostawia nic

Czuć tylko namiastkę wsponień

Które przymglone są

Położyć się chcę

I zasnąć, tak na zawsze już

Ale nie mogę

Bo wiem, że komuś źle by z tym było

Chciałbym powiedzieć „i cóż”

Ale nie mogę

Dzień za dniem mija

A marzy mi się, żeby przestał mijać

Średnia ocena: 2.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania