Sen

Sen

 

Dróżki w baśniowym lesie,

mgiełką marzeń zasnute

czy was jeszcze odnajdę,

gdy przepadnie ten świat?

 

Moje srebrne jeziora,

z myśli cichych wysnute,

chcę leciutko kołysać,

nimfy wiotkie jak wiatr.

Znam doliny cieniste,

ze świetlnymi łąkami,

wiem, że wiernie czekacie,

bym się zaszył w wasz świt .

Ref.

Ale nie chcę rozbudzeń,

niech mnie sny poprowadzą,

tam, gdzie drzemie za miedzą

stary, poczciwy dom.

 

Widzę ojca na ganku,

z baśnią w księgi zaklętą.

wiem, że będzie mi czytał,

a ty mamo dasz dłoń.

Rzeki magię toczące,

jak wezbrane kipiele

czy mnie falą porwiecie,

bym odnalazł znów sens?

 

Może w pieśni zastygłej,

znajdę sekret istnienia

i znów słowa wyrzeknę,

że w poezji chcę trwać.

Z niej skrzydlate wzruszenia,

chichot skrzatów na drodze,

z niej wspomnienie o czasie,

tak beztroskim jak elf.

Ref.

Już się nimi zachwycam,

już mnie sny tam prowadzą,

gdzie przycupnął za miedzą,

stary, poczciwy dom.

 

ojciec stoi na ganku,

z baśnią w księgi zaklętą,

wiem, że będzie mi czytał,

ty mi mamo dasz dłoń.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania