Sen
Nie mogłam latać
w dzień
wciąż podkładał mi pod nogi
kłody pewien cień
Tyle, że ja nie wiem wcale
kim on był, czego chciał
nienawidzić prosta rzecz
pewnie powód jakiś miał
przez las ruszam
wraz ze strachem przy swym boku
krok następny i kolejny
coraz wolniej się poruszam
kolorowy świat ucieczki
kończy się
tam nie ma świata
nie ma ludzi
nie ma mnie
wszystko, jak w cholernej grze
Mówi, żebym prawdy chciała
żebym nie walczyła już
tylko siebie tu poddała
wola walki niczym kurz
ale nie chcę prawdy dziś
i uciekam
goni mnie
i uciekam
boję się
i wciąż nie wiem, że to sen
że niedługo zniknie dzień
ten fałszywy
nienawistny
i z tych kajdan uwolnione
moje ręce potępione
już nie będą
tak?
Komentarze (4)
Fajnie Ci wyszedł ten wiersz. Takie urywane, niedokańczane wypowiedzi nadają niepokój i niepewność. Ja bym tak nie umiała :D 5
5
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania