Sen czerwonej pełni
Szklany wieżowiec stał w ogniu
Skąpany płomieniami
Patrzyłem na to ze wzgórza
Z dziwnym spokojem w sercu
Bez żalu bez nostalgii
Płonęło moje życie
Niszczone przez demony
Klątwą rzuconą wprost we mnie
A ja stałem spokojny
Przy blasku czerwonej pełni
Wpatrując się w płomienie
Bez obaw o przyszłość
…
Czerwona pełnia przyniosła
Sen haftowany myślami
Zanurzonymi w spokoju
Jutrzejszego dnia
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania