sen, który wysiadł na niewłaściwym przystanku

mój sen

jechał autobusem

nocnym

numer 0

bo wszystkie inne

były już zajęte

siedział z tyłu

obok kobiety

która miała

sześć parasoli

i ani jednej chmury

sen patrzył przez okno

a za oknem

miasto

rosło

do góry

bloki

drzewa

chodniki

wszystko

jakby ziemia

przypomniała sobie

o suficie

na przystanku

DZIECIŃSTWO

wysiadło

trochę moje

trochę cudze

małe

w krótkich spodenkach

z rozbitym kolanem

i lizakiem

który smakował

jak lato

– wrócę wieczorem

powiedziało

ale autobus

już odjechał

sen nacisnął

dzwonek

ding

i nagle

zamiast kierowcy

za kierownicą

siedział

mój stary zegarek

zatrzymany

na 16:37

prowadził

bardzo szybko

przez wtorki

i środy

aż wjechaliśmy

w jezioro

jezioro

nie protestowało

tylko otworzyło

drzwi

i wypuściło

ryby

w kształcie

słów

jedna przypłynęła

do mnie

i powiedziała:

– pamiętasz?

nie pamiętałem

więc ją zjadłem

od razu

przypomniałem sobie

całe lato

którego nie było

słońce

rower

las

czyjś śmiech

i tamto

pierwsze

wielkie

nic

które wtedy

wydawało się

wszystkim

obudziłem się

o szóstej

autobus

zniknął

sen też

tylko na poduszce

znalazłem

bilet

ważny

do końca pamięci

a na odwrocie

długopisem

ktoś napisał:

następny przystanek

będzie tam,

gdzie już raz

byłeś

ale jeszcze

o tym

nie wiesz

Średnia ocena: 4.1  Głosów: 8

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania