Sennie

Był upał, a ja senny całowałem szybę busa. Nie, że chciałem, po prostu senność, a autostrada mija bezwiednie. Ktoś tam na kogoś krzyczał w radiu, ktoś komuś sprzedał coś, czego nie powinien albo ktoś kupił coś, czego nie powinien. Nie wiem. Nie do końca słuchałem. Byłem obecny tylko w ciele. A świat miał dostęp ograniczony. Prawie żaden. Tyle tylko, by było miejsca na tlen, którego nie lubię, gdy się oddycha trojgiem spoconych ciał.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania