Sens
Pięknie byłoby uwierzyć, że wszechświat mnie testuje. Trudności to forma lekcji, nic nie dzieje się przypadkowo. Ciąg przyczynowo-skutkowy jest rozległy i nie mieści się w kadrze, dlatego warto poszerzać granice własnego myślenia. I chciałbym w to wierzyć. Oddać się całkowicie, znaleźć w tym sens i odpowiedź, jakkolwiek, nic nie zmienią. Nie sprawią, że ból przeminie, być może stanie się znośny. Że żal będzie słabszy, a strach mniejszy, napięcie spadnie - nic z tych rzeczy.
Zatem nawet sens nie stanowi odpowiedzi. Skoro nawet sens zawodzi, to co mi jeszcze zostaje? Chyba tylko praca, wewnętrzna, prywatna i własna. Cokolwiek to znaczy - ale nie, nie popsuję tego kolejnym sensem.
Komentarze (2)
Zacząłeś dobrze, szedłeś w dobrym kierunku i kolejny raz się poddałeś. Jestem jeszcze żywym świadectwem, które Twojemu tekstowi zaprzecza... A poza tym lubię Cię czytać, oceny nie zostawiam. Pozdrawiam.
Tak, w pewnym sensie peel się poddał, ale jest to dość istotna kapitulacja względem emocji i przyznania się do tego, jaki efek niosą ze sobą określone mechanizmy psychiczne bez nadpisywania ich funkcji.
Dzięki, pozdrówka
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania