Ser

– Ja ci tylko mówię, że jak znowu kupisz ten sam ser, to go nie zjem. Nie chodzi o to, że jest niedobry. Po prostu trzeci tydzień jemy ten sam ser.

– Wczoraj jadłaś.

– Bo nie było nic innego.

– Były parówki.

– No właśnie. Ser albo parówki. Czuję się jak na stacji benzynowej.

– Mogłaś coś kupić.

– Mogłam. Ty też mogłeś.

– Ja kupiłem ser.

– Piotrek, właśnie o tym rozmawiamy.

– To jaki mam kupować?

– Nie wiem. Inny.

– Czyli mam stać przy lodówce i zgadywać, na jaki ser będziesz miała ochotę w czwartek?

– Nie musisz zgadywać. Możesz czasem wziąć coś, czego wcześniej nie brałeś.

– Ostatnio wziąłem ten z dziurami.

– I leżał dwa tygodnie.

– Bo powiedziałaś, że śmierdzi.

– Bo śmierdział.

– To był ser. Sery śmierdzą.

– Ten śmierdział jak stopy.

– A zjadłaś pół.

– Bo kosztował osiemnaście złotych.

– Czyli był dobry.

– Nie. Było mi szkoda osiemnastu złotych.

– To już nie wiem, co mam ci powiedzieć.

– Nic. Przecież ja nie chcę, żebyś mi coś powiedział. Mówię tylko, żebyś następnym razem nie brał tego.

– Tego, który właśnie jesz?

– Tak.

– Dobra.

– Nie obrażaj się teraz o ser.

– Nie obrażam się.

– Obrażasz.

– Jem.

– No i smacznego.

– No i fajnie.

Średnia ocena: 3.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania