Seria Niespodzianek Mistera Fantastycznej Postaci Przebojowego Bohatera

Opowiadanie

 

gatunek: sny/fantastyka/komedia/surrealizm/imprezy/przygoda

 

"Seria Niespodzianek Mistera Fantastycznej Postaci Przebojowego Bohatera"

 

A co Ty byś zrobił/zrobiła, gdybyś mógł/mogła wszystko?

 

Miasto Słonecznej Mgły. Zachód słońca. Przyjemnie ciepła i orzeźwiająca wiosna. Wczesne lata dziewięćdziesiąte dwudziestego wieku.

 

Niebo przez cały czas miało kolor różowy, chmury były fioletowe, a słońce posiadało żółto-pomarańczowo-czerwony kolor.

 

Przez starówkę w centrum miasta przepływała rzeka. Oba jej brzegi były połączone zabytkowym, kamiennym mostem. Nagle nadciągnął dziwny, zabawny śpiew. Najpierw cichy, a potem powoli stopniowo coraz głośniejszy. Nadchodziła jakaś tajemnicza postać, podobna do około trzydziestoletniego mężczyzny, ale posiadająca zadziwiające zdolności, ogromny wachlarz różnych przedmiotów posiadających niewiarygodne możliwości i ukrytych w licznych tajnych kieszeniach, przebojowy charakter oraz duże poczucie humoru. Przemieszczała się, tańcząc i śpiewając. Wkrótce zaczęła robić niezwykłe rzeczy. Tajemniczy gość potrafił fruwać, przenikać przez ściany, teleportować się, dowolnie zmieniać swój wygląd, a także materializować i dematerializować dowolne przedmioty.

 

— Witaj, międzywymiarowo-międzyplanetarny wędrowcze! Nazywam się Mister Fantastyczna Postać Przebojowego Bohatera, w skrócie Mister Postać, i przybywam tu po to, aby podkręcić imprezę oraz rozkręcić towarzystwo! — powiedział do każdej osoby czytającej ten tekst, po czym poszedł dalej.

 

Tajemniczy gość, grając na puzonie i będąc przebranym za klauna, zaszedł na duży trawnik na przedmieściach, gdzie znajdował się również niewielki parking. Przebrał się za banana. Z parkingu uciekły dwa zielone zające i trzy zielone mewy. Po stojącej na trawniku trampolinie skakało osiem różnokolorowych serc, posiadających ręce, nogi i twarze. Dwie człekokształtne postacie, posiadające staromodne telewizory w kształcie pudełek zamiast głów, grały rekreacyjnie w siatkówkę, zamiast piłki używając jakiegoś dziwnego przedmiotu, który co kilkanaście sekund zmieniał kształt i kolor.

 

— Sądząc po zwiastunie, zapowiada się niezły cyrk — powiedział Mister Postać po tym, jak spojrzał na niecodzienne zjawiska i zdarzenia, rozgrywające się na trawniku.

 

Był ubrany w beżowy słomiany kapelusz, koszulkę w białe, żółte i pomarańczowe paski, plażowe klapki oraz w niebiesko-zielono-brązowe luźne spodenki, sięgające do kolan. Zaszedł do długiego, dosyć szerokiego, jak i dość wysokiego, murowanego budynku o przeznaczeniu przemysłowym. Wszedł do środka. Pod ścianami i wokół podstaw filarów leżało dużo gęstej piany, która nie rozpływała się. W tej pianie kąpało się dwadzieścia osiem około trzydziestoletnich osób ubranych w togi, a strój każdego z tych ludzi miał inny kolor. Byli oni lekcy jak piórko, bo niektórzy z nich unosili się co jakiś czas na powierzchni. Kąpali się w pianie jak w wodzie, a niekiedy skakali po niej niczym na trampolinie.

 

Mister Postać wyciągnął z kieszeni wannę na kółkach, dodatkowo przyozdobioną złotymi skrzydłami. Przebrał się za hybrydę traszki, rybitwy, ośmiornicy i gąsienicy, po czym wszedł do dziwnego urządzenia i przejechał na nim przez cztery różne ogromne figury geometryczne, uformowane z piany, posiadającej niezwykłe właściwości plastyczne. Niektórzy spośród relaksujących się ludzi nagle unieśli się w powietrzu i powoli poszybowali w górę, aż w końcu utknęli pod samym sufitem. Jeszcze inni przeobrazili się w ryby lub zaskrońce, a wtedy wskoczyli do jeżdżącej wanny, aby wspólnie z tajemniczym zabawnym gościem, który ich odwiedził, odbyć emocjonującą podróż po różnych ekscytujących światach.

 

Wanna zniknęła. Po kilkudziesięciu minutach wróciła na swoje miejsce. Powoli podjechała przed drzwi wyjściowe, gdzie się zatrzymała. Dziwny jegomość wyszedł z obiektu i opuścił pomieszczenie, przechodząc przez ścianę. Kiedy wyszedł na zewnątrz, czekał tam na niego długi kanciasty samochód osobowy z dużą, wygodną, beżową przyczepą kempingową.

 

— Na dworze jest tak jakoś magicznie albo kosmicznie. A teraz, jeszcze raz przeżyjmy nostalgiczną przejażdżkę po kultowych, klasycznych, dalekich przedmieściach. Niech niezwykłe podróże nigdy się nie kończą! — powiedział zabawnym akcentem mężczyzna, po czym wszedł do pojazdu i odjechał.

 

Przyjechał na rozległy, słoneczny i usiany niedużymi domami w stylu rustykalno-plażowym obszar, składający się z sadów i ogrodów, a także z łąk oraz stawów. Wysiadł z samochodu. Pstryknął palcem, a wtedy jego ubrania zmieniły się w strój wytrawnego podróżnika i poszukiwacza przygód.

 

— Gotów na przygodę! — powiedział.

 

Mister Postać podszedł do wielkiego kulistego kamienia z wyrytymi dziwnymi znakami niewiadomego pochodzenia. Zauważył, że ten głaz to sztuczna jaskinia, stworzona do celów wypoczynkowych i rekreacyjnych. Wszedł do środka. Paliło się tam ognisko, a na ścianach widniały tajemnicze napisy oraz dziwne, zagadkowe rysunki. Gość wyszedł na zewnątrz i wrócił do pojazdu, którym następnie pojechał w jakieś inne miejsce, znikając pośród widocznych na horyzoncie wzgórz, porośniętych częściowo lasami, a częściowo łąkami.

 

Przyjechał do bajkowego i magicznego miasta leżącego jednocześnie na pustyni, nad morzem oraz u ujścia rzeki, której brzegi były porośnięte daktylowcami, trzcinami i bananowcami. Wyszedł z samochodu, będąc przebrany za księcia z jakiejś niezwykłej, pięknej, antyczno-orientalnej baśni.

 

— Wyglądam jak książę! Bajka! — skomentował swój ubiór, w którym wyglądał jakby wybierał się na bal karnawałowy.

 

Mister Postać wrócił do pojazdu, który następnie przemienił się w rakietę, a potem odleciał ku niebu. Po kilku sekundach wrócił na ziemię a wtedy, przebrany za kowboja, znalazł się w centrum rustykalnego miasteczka, leżącego w lasostepowej i urozmaiconej krajobrazowo krainie, nieopodal sadów, ogrodów, pól, pastwisk i łąk, niedaleko jeziora, około dwadzieścia kilometrów od morza, w zasięgu klimatu śródziemnomorskiego oraz nad kilkoma rzekami, spośród których wszystkie były płytkie i przejrzyste, lecz jedne były węższe, a inne szersze.

 

Rakieta zamieniła się w zaczarowany dyliżans, który jeździł bez koni, całkiem jak samochód. Zabawny mężczyzna pojeździł nim po ulicach i uliczkach miasteczka. Później zrobił kilka zadziwiających sztuczek z lassem, niczym jakiś zwinny akrobata oraz sprytny iluzjonista jednocześnie. Co do magika, to człowiek nagle przebrał się za takowego, a wtedy cały świat obrócił się w kilka różnych stron, jak piłka na boisku. Kiedy planeta w końcu ustabilizowała się, przebojowy gość zjawił się na scenie w kinoteatrze, w jakimś dużym, nowoczesnym, tropikalnym mieście z wielkimi i jasnobeżowymi plażami, a jego niezwykły pojazd znalazł się na pobliskim parkingu, mając wygląd wygodnego, raczej kanciastego, dosyć luksusowo i nowocześnie wyglądającego, beżowo-zielonego samochodu osobowego z lat osiemdziesiątych dwudziestego wieku.

 

— Ale tu przyjemnie gorąco. Dla odmiany, ochłodźmy nieco atmosferę, razem z moim najnowszym występem! Bilety sprzedają się jak ciepłe bułeczki. Hah! — mówił Mister Postać, przebywając na scenie, gdzie tańczył na rękach i głowie.

 

Nagle iluzjonista przeistoczył się w klauna, a kinoteatr przeobraził się w cyrk.

 

— Ram para rama para ram tam ma mapa! — śpiewał cyrkowiec, żonglując piłeczkami oraz jeżdżąc po arenie na rowerze jednokołowym.

 

Wrócił do stojącego na parkingu samochodu i pojechał do dużego parku na przedmieściach, gdzie stała scena idealna do imprez masowych, takich jak dni miasta, przywitanie lata lub pożegnanie lata. Wyszedł ze znajdującego się na jednym z okolicznych parkingów pojazdu, tym razem wcielając się w piosenkarza rock and roll. Podbiegł i wskoczył na scenę.

 

— Boom pa rap ram pam! Peparybarakano! — śpiewał przebojowy muzyk w ekstrawaganckim stroju, oryginalnych okularach przeciwsłonecznych oraz, że tak powiem, dosłownie wyczesanej fryzurze, podczas gdy rozentuzjazmowany i podekscytowany tłum słuchał oraz oglądał go.

 

Przebrał się za rapera, tańczył break dance, a następnie oderwał się od podłogi i fruwał kilkanaście centymetrów nad nią, wykonując zabawne, skomplikowane, szczegółowe oraz alternatywne ruchy taneczne całym swoim ciałem. Następnie, powoli i delikatnie wrócił na powierzchnię podłogi, co zajęło mu kilka minut. Zeskoczył ze sceny, wykonując w powietrzu zadziwiające akrobacje. Wylądował za kierownicą swojego samochodu, a wtedy odjechał w nieznanym kierunku.

 

Po kilku minutach, wypłynął na gondoli z pomiędzy zabytkowych kamienic w historycznym i legendarnym mieście, pełnym pięknych starych budynków, ogrodów i parków, oraz mającym kanały zamiast ulic. To miasto zostało zbudowane u wybrzeży wyspy, unoszącej się na chmurach, wysoko nad powierzchnią planety. Nad głową człowieka, posiadającego szereg niezwykłych zdolności, i właśnie bujającym w obłokach podczas spokojnego powolnego rejsu, przefrunęło stadko mew, pelikanów, flamingów, żurawi, czapli, bocianów i łabędzi.

 

— Fruuuuu! Ha ha ha! — zaśmiał się na widok zabawnie i pociesznie wyglądających zwierzaków.

 

Wkrótce zniknął wraz z łódką i pojawił się na skate parku, znajdującym się między plażą a długim wąskim parkiem, w jednym z najbardziej znanych i lubianych spośród subtropikalnych miast na planecie. Był ubrany w zabawne, luźne spodnie i koszulkę, a także w czapkę z daszkiem i wygodne buty sportowe. Jeździł na deskorolce, a czasami także skakał i wykonywał akrobacje w powietrzu. Zniknął, a wtedy zjawił się na parkiecie w pobliskiej dyskotece. Właśnie trwała impreza taneczna, na której bawiło się dwieście kilkadziesiąt ludzi.

 

— Disco, Disco! Paaartyyy! — mówił zabawnie, wywijając na parkiecie.

 

Był ubrany w beżowy strój galowy. Obok niego tańczyło kilka innych osób w jego wieku. Wszyscy ludzie na parkiecie byli wystrojeni tak, jakby byli gotowi do wyjścia na plażę. Hawajskie koszulki, spodenki do kolan. Wkrótce jednak, on sam również przywdział taki strój oraz poszedł w kierunku plaży, wraz ze wszystkimi pozostałymi uczestnikami i uczestniczkami imprezy.

 

Na miejsce przybiegło kilkadziesiąt osób. Plaża oferowała mnóstwo atrakcji. Odbyły się mecze piłki nożnej plażowej, siatkówki plażowej i koszykówki na pobliskim boisku. Wszyscy byli w bardzo dobrych nastrojach i sypali żartami.

 

— Ale wysoka fala! Taka że Ohohohohooo! — powiedział Mister Postać, wyciągając deskorolkę i stając na nią.

 

Pofrunął na małym płaskim pojeździe w stronę wody, kilkadziesiąt centymetrów nad poziomem piasku. Gdy dotarł na miejsce, wskoczył do oceanu razem z deskorolką, która podczas skoku zamieniła się w deskę surfingową. Nad jego głową pojawiła się fruwająca wyspa. Deska surfingowa zamieniła się w srebrno-złote skrzydła, które następnie przykleiły się mu do pleców. Wyfrunął z wody i wylądował na powierzchni wyspy, na której znajdował się trawnik otoczony kwiatami, trzcinami, drzewami liściastymi i palmami. Skrzydła odpadły od pleców, spadły na trawnik i przeobraziły się w rakietę kosmiczną. Mężczyzna szybko przemienił się w astronautę i zasiadł za sterami mającego kształt naboju statku międzyplanetarnego, który następnie błyskawicznie poleciał w stronę dalekiego nieba, pełnego tajemnic, zagadek, ciekawostek oraz wielu różnych, już odkrytych jak i jeszcze niezbadanych, fascynujących faktów oraz artefaktów.

 

Wylądował na Planecie Wielowymiarowych Umysłów. Wyszedł na zewnątrz. Wszystko wyglądało na pozór zwyczajnie, ale było jednak lepsze, weselsze i dziwniejsze. Ludzie tańczyli na ulicach. Dziwne zwierzoludy rapowały i tańczyły breakdance. Trwały tu nostalgiczno-surrealistyczne lata 2003-2015. Niezwykły gość zatańczył do muzyki elektronicznej, wydobywającej się z emitujących kolorowe światła spodków latających, unoszących się nad dziwnym i tajemniczym miastem, na którego ulicach tańczyły czapki z daszkami, buty sportowe, puszki i butelki z oranżadą, oraz różne mniej i bardziej niezwykłe istoty, takie jak lamy oraz tapiry.

 

— He, he, he! Jest tak dziwnie i chaotycznie, że aż zabawnie! Jak w jakimś zwariowanym śnie! — skomentował Mister Postać, po czym wrócił do rakiety, która następnie odfrunęła na Planetę Naprawdę Bardzo Kultowych Miast, Lasostepów, Plaż i Oceanów.

 

Pojazd kosmiczny wylądował na przedmieściach Dużego Nowoczesnego Półwyspiarskiego Tropikalnego Miasta Między Dżunglą A Oceanem. Mężczyzna wyskoczył z pojazdu. Był ubrany w czapkę z daszkiem, luźną koszulkę, dżinsowe spodenki i lekkie, wygodne obuwie sportowe. Poszedł do jednego z siedmiu albo ośmiu kilkurodzinnych apartamentowców z balkonami, wyglądających jak hotele i stojących w dosyć dużym ogrodzie, wyglądającym jak średniej wielkości park oraz pełnym potężnych drzew liściastych, wesołych oraz wyluzowanych palm i pięknych hibiskusów oraz strelicji.

 

Wszedł do jednego z wielu swoich tajnych mieszkań, ukrytych w różnych wymiarach i wszechświatach. To, w którym aktualnie się znalazł, mieściło się w jednym z tutejszych apartamentowców. Poszedł do salonu, usiadł na kanapie, podniósł pilota i włączył telewizor. Pstryknął palcami. Obok niego pojawiły się dwie puszki oranżady i paczka popcornu. Obejrzał film komediowo-fantastyczno-przygodowy, którego akcja rozgrywała się w przepięknych sceneriach, takich jak plaże, rafy koralowe, wyspy, jaskinie, sady, łąki, zamki, parki oraz małe miasteczka, jak i wielkie miasta.

 

Gdy film się skończył, Mister Postać wyłączył telewizor i wyskoczył przez okno. Wylądował w specjalnym lokalu przeznaczonym do wielkich występów, wyglądającym podobnie jak połączenie obszernego kinoteatru z dużą dyskoteką. Od razu stanął na scenie, w świetle reflektorów, przed mikrofonem i tłumem liczącym setki fanów oraz fanek, a w rękach dzierżył gitarę. Był przebrany za przebojowego gwiazdora muzyki disco, pop, dance, funk i rock and roll. Jego garnitur oraz spodnie świeciły, błyszczały i zmieniały kolory. Mężczyzna zaczął grać, śpiewać oraz tańczyć. Zgromadzeni ludzie wiwatowali na jego cześć. Po kilku przebojowych piosenkach, z sufitu spadło kilka kilogramów diamentów o różnych kolorach i kształtach, a także złotych monet.

 

Następnie wykonał skok wzwyż, uniósł się w powietrzu, przebił dach i niewzruszony dalej frunął ku niebu, w międzyczasie przebierając się za starożytnego Rzymianina. Wkrótce znalazł się w kosmosie, gdzie przyleciał po niego rydwan, ciągnięty przez cztery pegazy. Mister Postać wskoczył na pojazd, który następnie pofrunął do dalekich gwiazd. Wylądował na Planecie Losu Szczęśliwców Przeznaczonych Niebu, Słońcu, Księżycowi I Gwiazdom. Tajemniczy zabawny gość, tym razem ubrany w zieloną koronę wawrzynową i beżowo-złoto-pomarańczową togę oraz zaopatrzony w piękne, srebrno-kremowe skrzydła, zeskoczył z rydwanu na Wzgórza Zagadkowych I Tajemniczych Niespodzianek.

 

Były one porośnięte trawnikiem i oświetlone pomarańczowymi promieniami, wydobywającymi się ze świecącego, ciemnożółtego nieba, na którego tle unosiło się kilka jasnoniebieskich, różowych i fioletowych chmur. W powietrzu wisiały obwarzanki, czworościany, graniastosłupy, sześciany i kuliste obiekty, wyglądające jak planety. Na najwyższym ze wzgórz rosło dziwne, potężne, poskręcane drzewo liściaste z dużymi owocami o dziwnych, nietypowych i zaskakujących kształtach.

 

Mister Postać wspiął się na wzgórze, podszedł do drzewa i zerwał owoc, wyglądający jak dynia. Oderwany kawałek rośliny nagle zniknął, a mężczyzna nagle zaczął cały świecić się od środka. Zniknął, po czym znalazł się w niezwykłej, bardzo pięknej, niebiańsko wyglądającej krainie. Wszedł na kremowo-brzoskwiniowe schody i zaczął biegnąć po nich. Następnie skakał po wielkich, beżowych, kamiennych filarach. Za każdym skokiem znajdował się coraz wyżej i wyżej. W pewnym momencie, wykonał daleki i wysoki skok, podczas którego zawisł w powietrzu, a następnie pofrunął z powrotem na tło kosmosu. Unosząc się w bezkresnej przestrzeni międzygwiezdnej, podbijał na paletce pingpongowej jakąś zminiaturyzowaną, pstrokatą, mającą kilka kolorów planetę.

 

Koniec.

 

nastrojowa muzyka:

S.A.Y. feat. Pete D'Moore - What's Your Face

2 Unlimited - Faces

Egyptian Lover - Freak-A-Holic

James Brown - I Feel Good

Rod Stewart - Da Ya Think I'm Sexy?

Bill Withers - Lovely Day

Earth, Wind & Fire and The Emotions - Boogie Wonderland

Patrick Hernandez - Born to Be Alive

Gary Numan - Cars

Chic - Good Times

Earth, Wind & Fire - September

Electric Light Orchestra - All Over the World

Irene Cara - Fame

Christopher Cross - Ride Like The Wind

Visage - Fade To Grey

Shakin' Stevens - Green Door

Earth, Wind & Fire - Let's Groove

Tight Fit - Fantasy Island

ABC - The Look Of Love

Men At Work - Who Can It Be Now?

Kano - Another Life

Electric Light Orchestra - Rock n' Roll Is King

Wang Chung - Dance Hall Days

Eurythmics - There Must Be An Angel (Playing With My Heart)

Eurythmics - Sweet Dreams (Are Made Of This)

Break Machine - Street Dance

Tears For Fears - Everybody Wants To Rule The World

Starship - We Built This City

Level 42 - Lessons In Love

Mel & Kim - Showing Out (Get Fresh At the Weekend)

Los Lobos - La Bamba

Bobby McFerrin - Don't Worry Be Happy

Fine Young Cannibals - Good Thing

Deee-Lite - Groove Is In The Heart

Guru Josh - Infinity

Tom Petty And The Heartbreakers - Learning To Fly

The Shamen - Move Any Mountain

En Vogue - Free Your Mind

M People - Moving On Up

 

To było opowiadanie:

 

"Seria Niespodzianek Mistera Fantastycznej Postaci Przebojowego Bohatera"

 

A co Ty byś zrobił/zrobiła, gdybyś mógł/mogła wszystko?

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (6)

  • Dekaos Dondi 02.04.2020
    Piotrek P. 1988→Jakbyś malował żywy, różnorodny, wielobarwny i zaskakujący obraz, pędzlem wyobraźni,
    której jak czytać, Tobie nie brakuje. Przeczytałem wolno, by zagłębić się w ten świat:))
    P.S→Wiele znam z tych nagrań.
    Chociaż jednym z moich ulubionych nagrań, jest dawność→"Brain Damage"→Pink Floyd
    Pozdrawiam:)↔5
  • Piotrek P. 1988 02.04.2020
    Dziękuję za ocenę i za inspirujący komentarz, a utwór Pink Floyd - Brain Damage jest, moim zdaniem, jednocześnie piękny, inspirujący i zabawny. Pozdrawiam :-)
  • LeeaThorelli 02.04.2020
    Muszę przyznać, że opowiadanie mnie wciągnęło. Masz styl, który nie męczy człowieka. :) Piąteczka.
  • Piotrek P. 1988 02.04.2020
    Ciesze się, że opowiadanie się spodobało i że przyjemnie się czytało, oraz dziękuję za komentarz i za ocenę, pozdrawiam :-)
  • Józef Kemilk 03.04.2020
    Piszę ten komentarz z dziury siedzenia wypalonej przez niedopałek papierosa. Śmierdzi potem kotka, który zawsze siada w tym miejscu. A jeśli chodzi o opowiadanie jest malownicze, abstrakcyjne i absurdalne, czyli fajne.
    Biorąc pod uwagę Twój malowniczy język, pominąłbym słówka jakiś/jakieś.
    Pozdrawiam na piątkę
  • Piotrek P. 1988 03.04.2020
    Dziękuję za ocenę i wesoły komentarz, pozdrawiam :-)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania