"Motyle w jej zoladku" powiadasz xd. Ze w zoladku, to jeszcze nie bylo, i ze w zoladku - to niczym fajerwerek wybuchlo u mnie w mozgu, i ten ostry zakret w lewo od zwyklych motyli w brzuchu mnie kupil.
Nie "patrzyl sie jej prosto w oczy" tylko patrzyl jej prosto w oczy, "sie" lepiej wyrzucic.
"nienachalnego bogactwa na jaki właśnie patrzyła.
Apartament na najwyższym piętrze wieżowca, własny basen na wysokości... - kto w tym kraju posiada takie rzeczy!"
No to fakt, jego bogactwo istotnie hiper nienachalne xd.
+komu w tym kraju matka dala "Jack"..?
"Jack wypił resztkę wina i odrzucił butelkę precz na puchaty dywan. Anna gładziła właśnie jego włosy na klacie, zataczając palcem niespieszne okręgi."
Tu naszlo mnie podejrzenie, ze to jest moze pasta..? Xd
"Napoczęta dziewczyna leżała na łóżku, powoli zakrwawiając mu pościel."
No dooobra. To na bank jest pasta.
W takim wymiarze spoko.
Znam podobne przemyślenia z innej strony, wplecione w ten tekst robią odpowiedni wydźwięk.
Może jej nie uśmierci.
Kurde daruj jej życie jeśli będzie kontynuacja. Taka niewinna istota z tej Anny.
Komentarze (6)
"Motyle w jej zoladku" powiadasz xd. Ze w zoladku, to jeszcze nie bylo, i ze w zoladku - to niczym fajerwerek wybuchlo u mnie w mozgu, i ten ostry zakret w lewo od zwyklych motyli w brzuchu mnie kupil.
Nie "patrzyl sie jej prosto w oczy" tylko patrzyl jej prosto w oczy, "sie" lepiej wyrzucic.
"nienachalnego bogactwa na jaki właśnie patrzyła.
Apartament na najwyższym piętrze wieżowca, własny basen na wysokości... - kto w tym kraju posiada takie rzeczy!"
No to fakt, jego bogactwo istotnie hiper nienachalne xd.
+komu w tym kraju matka dala "Jack"..?
"Jack wypił resztkę wina i odrzucił butelkę precz na puchaty dywan. Anna gładziła właśnie jego włosy na klacie, zataczając palcem niespieszne okręgi."
Tu naszlo mnie podejrzenie, ze to jest moze pasta..? Xd
"Napoczęta dziewczyna leżała na łóżku, powoli zakrwawiając mu pościel."
No dooobra. To na bank jest pasta.
W takim wymiarze spoko.
Pasta maccaroni creme de la crem. Dzięki za korektę.
Henear, zaczelam ja robic nim jeszcze sie zorientowalam, ze to maccaroni.
Ale motyle w zoladku sa bycze.
Takie milutkie z trupią główką. Musiałaś je kiedyś czuć. Tańczą w żołądku pogo przy muzyce Rammsteina.
Znam podobne przemyślenia z innej strony, wplecione w ten tekst robią odpowiedni wydźwięk.
Może jej nie uśmierci.
Kurde daruj jej życie jeśli będzie kontynuacja. Taka niewinna istota z tej Anny.
Może robić za kontynuację posiłku.
Pozdrawiam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania