Sfora ze dwora
Wolno puściłem dzisiaj słowa,
by bez kagańca w świat pobiegły,
ulżyć swym żądzom, zapolować,
rozszarpać, czyjś kręgosłup przegryźć.
Upuścić juchy gęstej, lepkiej,
wytaplać się w jej obfitości,
takiej czerwieni pełnej, wściekłej,
że nawet róża im zazdrości.
Wrócą, jak zawsze, przed świtaniem,
a wiatr rozmyje woń zdobyczy.
Nie znam sposobów innych na nie,
a więc pozwalam się wykrzyczeć.
Więc jeśli mojej sfory wycie
jest dyskomfortem, w uszy kłuje,
możesz pozostać w swym ukryciu —
skoro wychodzisz, też to czujesz.
Komentarze (7)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania