sidła
po pierwszym kieliszku bardziej pusto
patrzę w przestrzeń
gwiazdy
bycie stworzonym z resztek
by mieć resztki nadziei
że któraś będzie moja
po piątym kieliszku rozmywają się
wirują na tle czerni
tańczą
tańczę i ja na jednej nodze
chaotyczny ruch
wirowy
po dziesiątym kieliszku
posyłam całusa
do lustra
nic już nie istnieje
ani ja ani gwiazdy utknęłam
w wirze
Komentarze (8)
Ładny i niebanalny wiersz, też czasem mam ochotę zalać robaka, ale ten kac, wrrrrrrrr, dlatego nie zalewam ?
Bardzo dziękuję. No tak, kac jest zdecydowanie najgorszy ?
Ciężki tekst. Ostatnio masz takie... nałogowe. Tak se myślę co to znaczy. Ale może nic.
Taki dziesiąty to już raczej flirt ze śmiercią.
Kaca przerobiłam dwa razy w życiu i nie polecam. Nigdy więcej.
Prawie zawsze mam nałogowe :)
Ja troszkę więcej, ale człowiek nic potem nie mądrzeje zazwyczaj ?
Ano, prawdziwe sidła. Mocny i dający do myślenia wiersz.
Cóż, trzeba uważać, aby nie wpaść w wir, bo na następny dzień to dopiero można gwiazdy zobaczyć haha :D
Prawda ? dziękuję ?
Czasem taki jeden drink, czy kieliszek na poprawę nastroju przeradza się ich serię. Na drugi dzień może okazać się, że ten nastrój, zanim zaczęliśmy go poprawiać, wcale nie był taki najgorszy w zderzeniu z kacem.
Tak podobno bywa, ze „słyszenia” wiem ?
O tak, w trakcie kaca wszystko uderza ze zdwojoną siłą :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania