sidła

po pierwszym kieliszku bardziej pusto

patrzę w przestrzeń

gwiazdy

bycie stworzonym z resztek

by mieć resztki nadziei

że któraś będzie moja

 

po piątym kieliszku rozmywają się

wirują na tle czerni

tańczą

tańczę i ja na jednej nodze

chaotyczny ruch

wirowy

 

po dziesiątym kieliszku

posyłam całusa

do lustra

nic już nie istnieje

ani ja ani gwiazdy utknęłam

w wirze

Średnia ocena: 4.4  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (8)

  • Szpilka 2 miesiące temu
    Ładny i niebanalny wiersz, też czasem mam ochotę zalać robaka, ale ten kac, wrrrrrrrr, dlatego nie zalewam 😉
  • O-Ren Ishii 2 miesiące temu
    Bardzo dziękuję. No tak, kac jest zdecydowanie najgorszy 😁
  • JamCi 2 miesiące temu
    Ciężki tekst. Ostatnio masz takie... nałogowe. Tak se myślę co to znaczy. Ale może nic.
    Taki dziesiąty to już raczej flirt ze śmiercią.
    Kaca przerobiłam dwa razy w życiu i nie polecam. Nigdy więcej.
  • O-Ren Ishii 2 miesiące temu
    Prawie zawsze mam nałogowe :)
    Ja troszkę więcej, ale człowiek nic potem nie mądrzeje zazwyczaj 😅
  • Shogun 2 miesiące temu
    Ano, prawdziwe sidła. Mocny i dający do myślenia wiersz.
    Cóż, trzeba uważać, aby nie wpaść w wir, bo na następny dzień to dopiero można gwiazdy zobaczyć haha :D
  • O-Ren Ishii 2 miesiące temu
    Prawda 😌 dziękuję 😇
  • Maurycy Lesniewski miesiąc temu
    Czasem taki jeden drink, czy kieliszek na poprawę nastroju przeradza się ich serię. Na drugi dzień może okazać się, że ten nastrój, zanim zaczęliśmy go poprawiać, wcale nie był taki najgorszy w zderzeniu z kacem.
    Tak podobno bywa, ze „słyszenia” wiem 😉
  • O-Ren Ishii miesiąc temu
    O tak, w trakcie kaca wszystko uderza ze zdwojoną siłą :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania