Sięboż.

Opieram się o ścianę, plecami,

jeszcze jest ciepła i pali kręgosłup tak,

że powstają pęknięcia.

Spod drzwi, zastawionych co prawda ręcznikiem,

snuje się dym i tworzy zgniecenia na kartkach.

Pamiętam zeszyty z podstawówki,

właśnie tak zaginało się rogi i pisało na nich,

drukowany SEKRET, TAJEMNICA...

Siedzę oparty o ścianę, plecami,

jest ciepła, pomimo okien i kratek.

Odginam się, odgniatam na zewnątrz

i gdybyś mogła mnie teraz rozpleść,

przeczytalabyś pożar.

 

.

 

.

 

.

 

.

 

Z cyklu : Kwietnie.

Listopad, roku w którym wszystko się zaczęło.

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (5)

  • pitolik dwa lata temu

    Michael Tobie to zrobi.

  • aksolotl dwa lata temu

    fajne.

  • Szalej. dwa lata temu

    Dzięki

  • Roma dwa lata temu

    "Odginam się, odgniatam na zewnątrz
    i gdybyś mogła mnie teraz rozpleść,
    przeczytalabyś pożar."
    ten fragment najbardziej.
    Lubię sposób w jaki rozumiem ten tekst i lubię jak go napisałeś.

  • Szalej. dwa lata temu

    W takim razie nie ma za co 😅
    Dzięki piękne

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania