Siewca
Gdy skraplają się kropelki:
Słońce świeci, lecz nie widać tęczy
Młodzieniec długopis męczy
Widać, że upór jest jego wielki.
W oddali kłosy kołyszą się jeszcze złociste,
Które na chochoły przerobione będą cieniste
Zefirku, zauważ otwarte okiennice.
Niechaj Twa dłoń znowu okryje moje lice.
Wybacz! Nie zaoferuję Tobie róży-kwiatu
Od cierni wolnej lub kraśniejszej od korali,
Ani słów, które inni złotem pisali,
Bowiem z moich nawet nie ma okwiatu.
Weź proszę te ziarenka wielkości kropelki,
Posiej na drogę, skały, ciernie czy żyzną ziemię,
Niech rosną, nie zważając na koszt wszelki,
Kiedyś będą dopełnieniem w Twoim diademie.
Komentarze (4)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania