siewca (na podstawie Golgoty lll - W. Hasiora)
te krzyże na skale wyrosłe
w cieniu ręki i krwi dojrzewają
pod serdecznym palcem nóż
którym (w domyśle) obierano ziemniaki
na szczycie Golgoty (?) kumuluje się ból
każdy przychodzi tu z własnym gwoździem
po drabinie do nieba piekła
wspiąć się i spaść (jeszcze i jeszcze raz)
byle nie stać w miejscu
choć to "trudna do nazwania zwyczajność"
tutaj jest abstrakcją
bo przecież szkło na oścież otwarte można wyjść i wejść
wtargnąć niby wiatr strząsający z krzyży
(jak nasiona) drzazgi
Komentarze (8)
Igalga↔Jak zwykle na Tak!↔lub nawet bardziej. Tyle można pomyśleć:)↔Pozdrawiam:)↔%)
Dziękuję, DD. Pozdrawiam :)
Czytam kolejny raz i kolejny raz odchodzę nie do końca przekonana. Bo czegoś mi tu brakuje. Jakby trochę za powierzchownie, zachowawczo. Ledwie dotykasz tematu – a Hasior w tym dziele krzyczy...
Także plus i szacun za podjęcie tematu, minus zaś za podrapanie zamiast cięcia.
Może faktycznie, Tjeri. Z tym, że mną to dzieło aż tak nie wstrząsnęło. Zatrzymało. Zastanowiło. Tyle.
Dzięki :)
Może źle się wyraziłam. Nie do końca chodzi mi o to, że nie krzyczysz w tekście. Raczej o to, że powierzchownie dotknęłaś tematu. Moim zdaniem oczywiście. Monopolu na rację nie posiadam.
A może po prostu ja odbieram tę Golgotę inaczej.
Tjeri - no na pewno każdy odbiera inaczej. Kwestia osobistych przeżyć, wrażliwości na sztukę.
ziemniaki i golgota ...toć one przypłynęły z Ameryki .....na ale jak golgota mieści się w kielichu to ziemniaki też
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania