signum humanitatis
Adam, Ewa i drzewo poznania. Przeglądam wyszukiwarkę i nie mogę się nadziwić, jak zdumiewająca jest ilość powtórzeń tego motywu. Setki, tysiące artystów uwieczniło swoje wyobrażenie na jego temat. Widywałem to już tyle razy… Ciekawe, że wszystkie koncepcje są do siebie bardzo podobne… Najbardziej utkwił w mej pamięci amatorski malunek na ścianie kościelnej świetlicy. Nie różnił się od innych: dwa blade, pogodne golasy pod drzewem obwieszonym czerwonymi jabłkami wielkości arbuzów. W tle niebieści się rzeka i zieleni las, na skraju którego w spokoju przechadzają się zwierzęta. Oczywiście wszystko przykryto od góry błękitem i wielką, żółtą tarczą słońca. Sielanka. Oczywistym jest, że w przedstawionej nagości nie ma nic krępującego ani nieprzyzwoitego.
Kiedy powracam do tego kiczowatego malunku, a także przeglądam dziesiątki innych, zdaję sobie sprawę, że przedstawiane wyobrażenie raju nie jest ani trochę niesamowite…
U mojej cioci na wsi było przecież podobnie. I w wielu innych miejscach też, nawet lepiej. Ciekawe, że nikt nie wymyślił niczego poza tym, co mamy pod ręką. Wystarczy tego nie zepsuć. Dosłownie.
Wynikało by z tego, że żyjemy w raju? Może.
Odczuwam teraz nieodpartą pokusę, aby zaktualizować to wyobrażenie i wprowadzić do niego współczesny rys. Łapię za pędzel i bez zastanowienia dorzucam pod drzewem zmaltretowaną torbę z McDonalda. Ktoś zjadł i wyrzucił. Brakowało mi jej tam od początku. Po drugiej stronie drzewa, tuż przy nodze Adama, robię brązową kropę – ktoś tu był wcześniej i zrobił kupę. Brudne chusteczki walają się po okolicy. Kawałek dalej, tam gdzie wcześniej pasły się zwierzęta, stoi wielki, błyszczący SUV. Oj, dużo czarnej farby - z pewnością ktoś ważny (może to nim przyjechała nasza para?). Przy samochodzie ślimaczą się zużyte prezerwatywy. Śmieci, śmieci, śmieci. Zwierzęta oczywiście uciekły a las został wycięty – zostało parę drzew i dzikie krzaki. Jak namalować, że z rzeki śmierdzi, a piaszczyste brzegi zamieniły się w toksyczne grzęzawisko? Adam i Ewa nie są już nadzy, jednak bardziej od nagości krępują ich nie dość prestiżowe metki na ubraniach. Niebo zostawiam bez zmian, żeby nie było, że brak mi optymizmu.
Rzucam pędzel i oddalam się o dwa kroki, by ocenić swoje dzieło.
Sam nie wiem... Wygląda bardzo znajomo, ale chyba nie marzę o takim raju. Da się to jakoś odmalować?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania