Silent Night Premium — margines

[Usiądź grzecznie – dopiero wtedy wolno ci poczuć bliskość.]

 

Stół jak ołtarz z porcelany i obowiązku.

Obrus śnieżnobiały, siano pod spodem amortyzuje to, czego nie powiemy.

Przy tym talerzu smuga barszczu, do której nikt się nie przyzna.

Zegar pilnuje nastroju: Wigilia zaczyna się, gdy wszyscy siedzą i udają jedno życie.

Dwanaście potraw patroluje atmosferę, a my – marynowani w oczekiwaniach.

Karp stygnie szybciej niż uprzejmości.

Nakrycie „dla wędrowca”.

Każdy wie, czyjego imienia lepiej nie wypowiadać.

Telefon przy talerzu wibruje raz, drugi, trzeci.

Przy trzecim ktoś wyciąga rękę, cofa ją, jakby dotknął gorącej blachy.

Na ekranie imię, które wszyscy znają, a udają, że nie zdążyli przeczytać.

„Podzielmy się opłatkiem” brzmi jak przycisk „restart”.

Łamiemy kwadraciki, jakby posklejały rok, który rozszedł się na szwach.

Dziecko przegryza opłatek zamiast składać życzenia, dorośli dopowiadają resztę w głowie.

W tle leci „Kevin” – wymówka, żeby nie pytać „co u ciebie naprawdę?”.

Telefony odłożone, ale ekrany mrugają jak gwiazdki.

Ciepło bije od choinki, nie od spojrzeń.

Krzesła zajęte, w każdym z nas wolne miejsce, którego nikt nie nazywa.

Kieliszek w górę: „za zdrowie, za spokój, za rodzinę”.

Jak zaklęcie: wierzymy w to, co mówimy.

Dwa — wdech przed pierwszym łykiem.

Dwa — pauza, żeby nie zadać prawdziwego pytania.

Cztery — wydech w chłodny korytarz, nad wieszaki z kurtkami.

Tu milkną życzenia, bliskość została przy stole dla tych, którzy byli grzeczni.

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • najmniejsza godzinę temu
    Pośpiewałam sobie z p.Andrzejem ,,Silent Night".:-)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania