sine światło meliny
ćma tańczy pod sufitem
lekka nieskalana zachwycająca
powietrze gęste duszne
ściska ciało
ona nieruchoma
myślą mową uczynkiem
zaniedbaniem zhańbiona
ręce odpadają pierwsze
potem twarz
ciało staje się ciężarem powietrza
świat się cofa
dym wnika w płuca
ćma drży uderza znika
światło odbija się w oczach
co nie widzą
powietrze zostaje
cisza jak bandaż
melina jak zwłoki
sine światło
Komentarze (8)
Nawet jeśli to to i tak bardzo dobry wiersz, uderzający, ale tak jak i gdzie trzeba.
Przemawia, kurde, mocno do mnie ta poezja.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania