Six-Word Memoirs
Szorty złożone z sześciu zaledwie słów... niekiedy śmieszne, innym razem smutne... Ot, tak! W ramach eksperymentu i zabawy.
Na zawsze Twój, Posejdonku, wyrwany ząb.
Polubił mnie, poślubił, zatrudnił, rzucił, zwolnił...
Góry: Sudety, Beskidy... Wszystko przede mną! [o GSB]
Wiosna – poniedziałek, lato – piątek, jesień – niedziela.
Okulary na tropie Hilarego.
Walczę z czasem. Z czasem przegrywam.
Dwóch ex: zastrzelony, otruty. Przez nią!
Szalony naukowiec kontroluje pogodę. Deszcze niespokojne.
W filharmonii grał, wygrał w lotto.
Piłkarz strzelił gola. Swoi go wykopali.
Zgłaszam wirusa z piekła rodem oraz nieziemską awarię. Net się muli. Eee, Bóg.
Piosenka o kleszczu: „idzie rak nieborak”.
Pogrzeb ojca. Mamy wesele. Mamy kwiaty i wieńce...
Chcę zacząć wszystko od nowa. Repetent.
Oko za oko, klapsik za klapsik!
Koncert muzyki live na Evereście.
Najstraszniejsze zdarzenie, jakie kiedykolwiek tu zaszło.
Witamy w kniei! Żegnamy sklepy! Harnasia „na miejscu” też...
Uwielbiam zimę. Jest energią potencjalną lata.
Elektroniczny rozpoznawacz twarzy zamiast ulotnej pamięci.
Krwiożerczy atak grzybiarzożernych kozaczków.
Wyszedł w Tatry, zaszalał, zapił, zaginął.
Uważałem na kleszcze, ukąsiła mnie żmija.
Poszedłem do Koniakowa. Było wesoło. Upiłem się, poraniłem, zgubiłem plecak i pieniądze, dokumenty też...
Im bardziej jestem złakniony jedzenia, tym bardziej mi ono smakuje. Jak dobrze jest umierać z głodu!
Kuroń, Kot, Orłoś, Płażyński, Stuhr, Szczęsny... I ja nie mam się czego wstydzić.
„Hej! Jestem spod znaku bliźniąt, więc możemy się razem zabliźnić, jeśli tylko zechcesz, kochaniutki”. „A ja jestem rybką, ale nie tą złotą, więc, zapomnij, twego życzenie nie spełnię”.
„Reklama deweloperska. Wrocław-Leśnica – twoja oaza spokoju”. Tak, taka oaza bez ani jednej, choćby i złamanej palmy.
Komentarze (9)
Niektóre całkiem zmyślne. Inne nie.
Zawsze to coś świeżego, ale nie potrafię ocenić
Ot, zabawa. I tyle! :D
fajne, fajne. Nie wszystko zrozumiałem, ale opowi to idealne miejsce na takie eksperymenty
W dawnym stylu nazywano to "Maksymami" lub "Myślami". Mam kilkanaście takich zbiorków. Ty nazwałeś to "Six word memoirs", ale to ten sam gatunek. Najbardziej spodobały mi się " :
- Na zawsze Twój, Posejdonku, wyrwany ząb. - osobista refleksja, muszę iść do dentysty, a boję się!
- Chcę zacząć wszystko od nowa. Repetent. - ja też
- Pilnie poszukiwany jest pan Hilary. Okulary. - myślę o tym kilka razy dziennie!
Natomiast jako zodiakalny rak czuję się lekko nieswojo czytając: " Piosenka o kleszczu: „idzie rak nieborak”.
Ogólnie ciekawie i zabawnie (oprócz Raka). Pozdrowienia!
Pięknie dziękuję, Fanthomasie. Po głowie chodzą mi jeszcze co najmniej trzy możliwe do zrealizowania eksperymenty: 1) szorty jednozdaniowe (ale chyba jestem na nie za cienki), 2) szorty złożone kolejno z dziewięciu, ośmiu, siedmiu... i tak dalej aż do zera słów (taka zabawa para-matematyczna), 3) możliwie najkrótsze szorty, ale bez żadnych ograniczeń czy limitów. Ostatnia możliwość, przyznam, najbardziej mi odpowiada. Zatytułowałbym efekt takiego eksperymentu: "Very few word memoirs".
bardzo interesujące pomysły
Dzięki, Bożenko! Pięknie mi to wszystko wyłożyłaś... kawa na ławę. A za raka nieboraka przepraszam. Ja sam jestem rybką. ;)
Pierwsza trójka (według mnie):
"Zgłaszam awarię. Net się muli. E-Bóg."
"Zrób to sam! Twój Anioł Stróż."
"Koncert żywej muzyki na Evereście online."
Polotu nie brak nie brak Panu, Mr. Zolnowksi ;)
Fajne. Niektóre na fejsa, jak znalazł.
Pozdrawiam.
O, dzięki, Adamie T. O fejsie też coś będzie, no ba!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania