Skąd przychodzą czarne dzieci?
W prywatnej przychodni leczył sobie zęby. Dentystka miała powabne ciało i zniewalający uśmiech. W jej gabinecie spędzał więcej czasu niż wymagało tego uzębienie. Ostatnim razem w poczekalni zmarnował dwie godziny, a kiedy wreszcie drzwi się otworzyły, ujrzał w nich murzyna. Udał się na zabieg, a w domu poszedł prosto do łóżka. Małżonka objęła go czule. Na efekt jej pieszczot trzeba było zaczekać kilka miesięcy. Wpierw wniebogłosy darła się rodząca, później płakało jej niemowlę, a na końcu rozległ się mrożący krew w żyłach krzyk matki, który cały szpital postawił na nogi. Ona z Podlasia, on z Małopolski, a dziecko całe czarne!
Komentarze (28)
czarne dzieci
są z afryki
murzyn robi fiki-miki
ze murzynką
również czarną
potem ona jest ciężarną
a po miesiącach dziewięciu
przyglądają się pacholęciu
poco
Dziękuję za rymowany komentarz, gorącą czekoladę z migdałami, a najbardziej te fiki-miki :)
Albo małżonka była tą dentystką, albo Małopolanin przeniósł na .... materiał genetyczny Czarnego :D
Garść Takiego układu nie przewidziałem, lecz przyznaję jest on lepszy niż opisany przeze mnie. Żona w tajemnicy przed mężem dorabia po godzinach jako dentystka, żeby odświeżyć małżeństwo i nawrócić męża na właściwą drogę. Dalszy ciąg Wesela Figara i Cyrulika Sewilskiego. Dziękuję za świetny pomysł :)
Garść ma rację – pamiętam, że była naprawdę taka historia. Jeśli chodzi o sam tekst, to broni się jako zagadka, flash ciekawostka. Jako utwór literacki – niekoniecznie.
Tjeri
Historia musiała się wydarzyć naprawdę, bo nic takiego bym nie wymyślił, tylko nie pamiętam gdzie i kiedy. A tekst to grafomańska sieczka do czytania na przystanku lub w kolejce po pfizera. Dziękuję za moment uwagi i przepraszam za spóźnioną odpowiedź.
ja wam to wyjaśnię:
dentystka ogólnie była znana z puszczania się, dawała białemu, czarnemu - bez różnicy. Nasz bohater poszedł na "zabieg" i umoczył Zaganiacza w dentystce, od której wcześniej wyszedł murzyn, który też swojego czarnego Zaganiacza w niej moczył. Nasz bohater bo dentystce poszedł do domu, prosto do łóżka, nie myjąc się, więc wsadził w swoją żonkę pozostałości, które na nim zostały po dentystce, a tak naprawdę pozostałości murzyna, który pozostawił je w dentystce. A że powszechnie wiadomo, że czarne silniejsze, to dziecko wyszło czarne, bo tak natura chciała.
Wszystko da się prosto wytłumaczyć, więc nie rozumiem tego zdziwienia. Trza się myć między jedną a drugą, i tyle.
D.E.M.O.N
Wszystkim nieuświadomionym obrazowo to wyjaśniłeś. Mógłbyś nauczać wychowania seksualnego w szkółce dla panienek z dobrych domów. Ale z Twojego komentarza najbardziej utkwiło mi to zdanie:
„A że powszechnie wiadomo, że czarne silniejsze, to dziecko wyszło czarne, bo tak natura chciała.”
Sama prawda. Czarny budyń lepiej smakuje, dlatego rasa ludzi białych skazana jest na wymarcie.
Narrator Znam z reportażU autentyczny przypadek, kiedy biała kobieta urodziła czarne dziecko.
I to bynajmniej nie w okolicznościach jakie opisał D.E.M.O.N.
Jakiś gen sprzed iluś tam pokoleń się uaktywnił.
Mąż się z babą rozszedł, a tu badania potwierdziły jego ojcostwo!
pansowa
To miał gość pecha. Z drugiej strony taki przypadek jest całkiem możliwy. Zakładając, że życie wyszło z gorącego klimatu, wiele pokoleń temu każdy z nas był czarny. A rozwód nie jest taki zły. Życie z babą to koszmar. Dziękuję za zabranie głosu w tej zupełnie nieistotnej kwestii :)
Narrator To tylko ciekawostka apropos.
Postaram się na przyszłość powstrzymać :)
Ja wiem, ja wiem, dlaczego urodziło się Murzyniątko, to przez zapatrzenie, wprawdzie to zjawisko występuje tylko u ciężarnych, gdy się np. zapatrzy na sąsiada, wtedy dziecko będzie jak sąsiad właśnie. A że tata się zapatrzył? No i co? W naturze wszystko jest możliwe ?
Fajoskie i z jajem ?
Szpilka Zgadzam się, że zapatrzenie to jest prawdopodobna ewentualność, chociaż o tym nie pomyślałem.
Kiedy urodził mi się syn chciałem pożyczyć łóżeczko do brata, bo jemu nie było potrzebne, ale on uprzejmie odmówił argumentując, że dopóki to łóżeczko stoi u niego w sypialni, jego partnerka może zajść. No i faktycznie, po jakimś czasie zaszła, od samego zapatrzenia się w dziecinne łóżeczko. Dlatego bądź ostrożna, żebyś się nie zapatrzyła na kogoś nieodpowiedniego :)
Narrator
Hahahahaha, ja już się rozmnożyłam, teraz inni ?
Sprawa jest jeszcze prostsza. Korwin kiedyś w parlamencie europejskim mówił, że jesteśmy murzynami Europy. No i prawda się objawiła.
Józef Kemilk
My murzynami? Raczej warchołami i pieniaczami. Murzyni są do usługiwania oraz ciężkiej pracy na plantacjach, a my jesteśmy niezależni, zbytnio kochamy wolność, żeby komuś sprzątać dom, nakrywać do stołu. Jaśnie państwo, szlachta na zagrodzie równa wojewodzie, nikt nam nie będzie mówił co mamy robić. A jak ktoś nam stanie na przeszkodzie to go najedziemy, zadamy batożków i puścimy z dymem!
Dziękuję za przeczytanie i komentarz :)
Słyszałam kiedyś o przeniesieniu pod napletkiem spermy innego mężczyzny do łona własnej kobiety. I o czarnoskórym potomku dwójki "białasów". Gabinet dentystyczny jako miejsce rozpusty - niezłe!
W Twoim tekście jest jednak pewna niejasność i ja się przez chwilę głowiłam - o co chodzi? Jak to się stało?
Winne mojej dezorientacji było to zdanie:
Ostatnim razem w poczekalni zmarnował dwie godziny, a kiedy wreszcie drzwi się otworzyły, ujrzał w nich murzyna.
Pomyślałam: "Oho! Nowy dentysta! Śliczna dentystka odeszła z pracy, a na jej miejsce przyszedł taki oto pan..."
Nie wpadło mi do głowy, że murzyn był pacjentem!
Myślę, że to trzeba jakoś wyraźniej zaznaczyć. Np. tak:
Ostatnim razem w poczekalni zmarnował dwie godziny, a kiedy wreszcie drzwi się otworzyły, MINĄŁ SIĘ W NICH Z MURZYNEM.
Gdybyś jednak, Narratorze, zmieniał to zdanie w taki sposób, doszłyby do licznika dwa nowe słowa. Musiałbyś zatem usunąć (lecz czy bez znieczulenia?...) dwa inne:)
Trzy Cztery
Twoja sugestia jest jak najbardziej na miejscu, zbilansować słowa żaden problem, lecz tekst poszedł w świat dwa dni temu i szukaj wiatru w polu. Co nagle to po diable, ale spontaniczne, niech zaświadcza o prawdziwości tamtej chwili, choćby i niejasnościami (The iceberg theory or theory of omission is a writing technique coined by American writer Ernest Hemingway.)
Zresztą taka interpretacja też jest interesująca. Nigger to dentysta i nie trzeba było drugiej kobiety, żeby zaczerpnąć czarnego nasienia. Do narodzin murzynka można dojść różnymi ścieżkami.
Dziękuję za zaszczycenie mnie wizytą.
To chyba wariancja na temat tego dowcipu, w którym czarnoskóre dziecko pyta mamę:
- Mamusiu, dlaczego ja jestem czarny, skoro i ty i tatuś jesteście biali?
- Ty się ciesz, że nie szczekasz, taka była impreza!
A podobno jest jakiś gen recesywny, objawiający się co ileś pokoleń, że faktycznie białej parze może się urodzić dziecko o ciemnej skórze (ale nie czarne). Nie wiem czy czarnej parze może się urodzić dziecko białe, czy to zawsze będzie albinos?
Bajkopisarz
Cha cha, dobre, uśmiałem się :)
Przypomniałeś mi następujący kawał:
Poszedł facet do kiosku kupić kondoma. A tam mieli dwa rodzaj: czarne i w paski. Żaden mu nie pasował, ale nie chciało mu się szukać gdzie indziej, więc kupił czarny. Podczas stosunku kondom pękł i na skutek tego defektu urodziło się dziecko. Po kilku latach zapytało ojca:
— Tatusiu, czemu jestem cały czarny?
Na to ojciec:
— Ciesz się gnoju, że nie jesteś w kratkę!
Otóż to, panie Narratorze, moi przodkowie (ród Jasińskich pochodzi z piętnastego wieku) mieli dworek przed Drugą Wojną Światową w Jasionce (został splądrowany, zniszczony i spalony przez Niemców) i to mój służący miał romans, stąd: czarnoskóry dzidziuś, a tak poważnie: jam Łukasz Wiesław Jan Jasiński herbu Topór, mój ojciec: Wiesław (odbył służbę wojskową w LWP), mój dziadek: Stanisław (został siłą wcielony do KBW, jednak: strzelał panu Bogu w okienko, stąd: podziemie niepodległościowe - nie ruszało mojego dziadka), mój pradziadek: Bolesław (walczył z bolszewikami) i mój praprapradziadek Jakub - to ten słynny mason, poeta i jakobin - również był żołnierzem (na cześć mojego przodka mój brat otrzymał imię - Jakub, który zresztą jest saperem), po kądzieli - to: prababcia Bronisława Grabarczyk z domu Słupek, babcia Irena Kordys z domu Grabarczyk (wyszła drugi raz za mąż i zmieniła nazwisko na Płaska) i Katarzyna Jasińska z domu Kordys - w moich żyłach płynie potrójna krew: polska, węgierska i żydowska i nic więc dziwnego, że jestem taki jaki jestem.
Jeśli chodzi o moją prozę poetycką pod tytułem: "O moim szwadronie śmierci", to: analogii historycznej użyłem do współczesnych faktów - sytuacji wojennej na wschodzie słowiańszczyzny (zresztą, nikt nie zmieni charakteru Słowian - zawsze byli kłótliwi i chętni do bijatyki), jeśli chodzi o upadek Rzeczypospolitej Obojga Narodów - punktem zwrotnym była epopeja wiedeńska, a nie "Potop" - po buncie Bohdana Chmielnickiego, najazdu szwedzkiego, rosyjskiego, tatarskiego i wołoskiego, różnych rokoszach i kampanii tureckiej - Królestwo Korony Polskiej nadal było potężne, dopiero król Jan III Sobieski popełnił strategiczny błąd - ostatnią elitę narodu polskiego wysłał na śmierć na upokarzające błagania papiestwa i wtedy nastąpiła powolna agonia Imperium Lechistanu, jednak: nadal walczono o odbudowę silnych struktur państwowych, stąd: Familia, Komisja Edukacji Narodowej, Szkoła Rycerska i Konstytucja Trzeciego Maja - to była praca polskich konserwatystów i wolnomularzy, gwoździem do trumny okazała się Konfederacja Targowicka, dodam: o tym nikt nie mówi - dziewięćdziesiąt procent kleru wstąpiło do powyższej konfederacji, a walka o niepodległy byt dalej trwała: Legiony Polskie, Mazurek Dąbrowskiego i Powstanie Listopadowe, oczywiście: Świątynia Opatrzności Bożej na warszawskim Wilanowie to dzieło polskich wolnomularzy, podobnie jak Hymn Polski - charakterystyczne dla sekty katolickiej jest bezczelne i bezprawne przywłaszczanie cudzych osiągnięć - taka jest okrutna i bolesna prawda.
Na zakończenie pragnę przypomnieć, że lisowczycy to nic innego jak pierwsze na świecie służby specjalne - agencja wywiadu i kontrwywiadu.
P.S. Jestem pogańskim racjonalistą - libertynem i intelektualnym biseksualistą - uniwersalnym i to tego jeszcze patriotą, ktoś sobie w chorej głowie wymyślił, że Polak to koniecznie - katolik, a to gówno prawda!
Łukasz Jasiński
I narcyzem oraz jebczanym atencjuszem.
Nikogo nie obchodzi historia twojej rodziny. Każdy ma i swoją rodzinę i swoją historię. A ty, zamiast komentować merytorycznie, rozpisujesz się jak do kroniki. Na randkach też tylko gadasz o sobie?
Łukaszu, pański rodowód jest imponujący, lecz niezależnie od krwi płynącej w pańskich żyłach, to od pana zależy kim pan jest.
Moi przodkowie nie mieli herbu, bo to chudopachołki z południowo-wschodniej Polski i siromachy z zachodniej Ukrainy (terenów zagarniętych przez ZSRR). Większość zginęła w wypadkach samochodowych bądź motocyklowych, pożarach wznieconych przypadkiem przez głupotę, lub z braku sensownego zajęcia zapiła się na śmierć.
Zgadzam się, że Polacy to niekoniecznie katolicy, a nawet zaryzykuję stwierdzenie, że większość Polaków to poganie — panu bogu świeczkę, diabłu ogarek.
Narrator
Właśnie, panie Narratorze, posiadam własny rodowód, może pan kupić monografię pod tytułem: "Historia rodu Jasińskich" (500 zł), posiadam wszystkie dokumenty formalne: dowód osobisty, akt urodzenia, świadectwa szkolne, legitymację rencisty, paszport i różne dyplomy, jestem po dwóch legalnych pracach i jednej nielegalnej - pracowałem jako ochroniarz w Narodowym Klubie Libertyńskim, znam na pamięć: "Bogurodzicę", "Świętą miłość kochanej Ojczyzny", "Rotę", "Mazurek Dąbrowskiego" i "Pannę Annę" - perwersyjny erotyk Bolesława Leśmiana, oczywiście: w razie wybuchu wojny - pójdę na ochotnika (posiadam kategorię "D"), a poza tym: podobno chrzest Polski był w 996 roku, jednak: ktoś znający Apokalipsę Świętego Jana - z łatwością skojarzy liczbę: 666, więc? To katolicki Szatan ochrzcił moją Ojczyznę w sensie formalnoprawnym! Faktycznie: mój kraj jest ostatnim krajem w Europie, który przyjął chrzest i było to po potopie szwedzkim za króla Jana II Kazimierza z dynastii Wazów - koronował on we Lwowie Matkę Boską na króla Polski...
Łukasz Jasiński
Nasze pochodzenie istotnie jest bez naszego wpływu. Nikt nas o to nie pytał. Posiadamy/liśmy dwie babcie i dwóch dziadków, cztery prababcie i czterech pradziadków itd, co rośnie w tempie geometrycznym wraz z sięganiem głębiej w przeszłość, zakładając brak małżeństw "po rodzinie" dalszej lub nawet związków kazirodczych. Każdy z nas może się pochwalić w pewnym momencie i w pewnym miejscu na drzewie genealogicznym występowaniem szlachty - warstwy społecznej wykształconych i posiadających wolność osobistą ludzi . Jednakże nie zawsze ma to odzwierciedlenie w rzeczywistym drzewie, poprzez "proces" narodzin dzieci z nieprawego łoża, dzieci poczęte z gwałtów a przysposobione za wiedzą lub bez wiedzy legalnych ojców.
Ciekawym faktem jest powstanie nazwiska i dziedziczenie go w linii męskiej, po ojcu. Tutaj jest widoczny fakt wzmacniania tej gałęzi przodków, mimo że jest tak samo ważna jak każda inna. Przodkowie szlacheccy w linii męskiej są bardziej "doceniani" niż inni, po kądzieli.
Abbie Faria
Jaka pewnosć że jakaś przodkini jedna albo i kilka nie pusciły sie z oddzwiernym lub stangretem. Bękartow w takich szlschetkach nke brakuje, rozwiązłosc tam na porządku dziennym.
Rodson Właśnie to napisałem pod tytułem -"dzieci z nieprawego łoża". Tak samo może, choć nie musi być w przypadku Pana chwalącego się nazwiskiem. Przypadek autentyczny - Aleksander Colonna- Walewski. Odziedziczył nazwisko po mężu swojej matki, w rzeczywistości był dzieckiem Napoleona.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania