Skała, róże i - krew

Strzelista skała wystaje z polany,

osaczona jest różanymi krzewami,

mieni się i błyszczy stawowym połyskiem,

odziana w namiętność i żar słońca.

 

Tłamsi me ciało w dębowych uściskach,

oczy zatapia w swym blasku,

wiedzie mój umysł ku wiecznym płomieniom -

lecz na drodze napotykam martwicę i mróz.

 

Rozcinam dłonie różanym pędami,

upuszam posokę na zimny kamień,

wcieram i pokrywam go w całości -

stając się próbą, by głaz otulić szkarłatem.

 

Kapią łzy miodu i soli,

wsiąkają w grunt jak czerwień z kamienia -

a on wciąż twardy i martwy,

ściera krew i ją odpycha.

 

Widok ten cierniami serce spowija,

otula je krzakami zawistnych jeżyn,

kryje w pnączach o bukowych rozmiarach -

wbija w głąb kolce z każdym uderzeniem.

 

Rzucam swe ciało - już puste - bliżej kamienia,

oplatam go rękami i składam pocałunek,

dociskam dłoń, tworząc krwawy ślad -

po czym opadam w nicość,

jak te róże i krew.

Średnia ocena: 3.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • zuraw godzinę temu
    Serdecznie polecam po przeczytaniu utworu posłuchać sobie piosenki "Lovers rock" od Tv girl. Przez cały czas kiedy to pisałem miałem tylko ten utwór w głowie 😄🦋💚

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania