Skarby oceanów - epilog

Dawno temu, gdy świat składał się tylko z pyłu gwiazd i ciepła słońca, wszystko ogarniała cisza. Mętna i nieprzenikniona pustka smuciła Pionierów, którzy z całą mocą wszechświata, którą władali popadali w coraz większy smutek. Brakowało im czegoś, co mogli by nazwać. Czym mogliby się zająć by choć na chwilę zapomnieć, że wszystko przeminie, a oni pozostaną sami. Ogarniał ich cały kosmos, w którym najcichszy szept był jedynym dźwiękiem jaki słyszeli. Potężne istoty, nazywane potem Bogami, postanowiły stworzyć coś dzięki czemu wszystko wokół nich stanie się czymś, nie będzie nieskończone. By nie musieli tkwić w mroku przetykanym zaledwie miliardami maleńkich gwiazd i nikłym ciepłem słońca. By cisza nie trwała wiecznie.

Stworzyli Ziemię, poprosili Słońce by ofiarowała im trochę swojej mocy i pobudzili ją do życia. Na jej powierzchni wyrosły drzewa, góry, skały i wulkany. Z jej wnętrza powstało życie: ptaki, ssaki i gady, które szybko zrozumiały swoją rolę na świecie. Pionierzy pokochali swoje dzieło ale wkrótce wszystko zaczęło umierać, spopielać się, wracać tam skąd przybyło. Wśród Ppionierów był jeden potężny i wytrwały wojownik, który za wszelką cenę próbował ocalić świat. Nosił imię, które zapisane w Zapomnianym Języku oznaczało siłę. Tevaru zmobilizował resztę swoich braci i sióstr. Ratowali zwierzęta, dawali życie nowym, stwarzali kolejne rośliny. Krąg życia jednak toczył się zbyt szybko, nieuchronnie, w jednym, destrukcyjnym kierunku. Nikt nie potrafił podzielić jego woli walki i wkrótce został sam. Zawiedzeni stwórcy prawie stracili swój nowy świat lecz wtedy pojawiła się Renn, bogini miłości, której niemy płacz zabrzmiał w całym wszechświecie. Gwiazdy widząc jej smutek zlitowały się i zaczęły spadać na Ziemię. I tak jak łzy Renn moczyły gorącą pierś Tevaru, tak płomień gwiazd zamienił się w wodę i wsiąkał w suchą, obumarłą ziemię. Gwiazdy były nieskończone, padały bez przerwy zwracając życie każdej istocie.

Renn i Tevaru trwali przy Ziemi nieprzerwanie przez sto dni wypełnionych gorącym oddechem słońca oraz sto nocy pełnych płaczu gwiazd. Sto pierwszego poranka, gdy powierzchnię planety pokryły gęste, zielone lasy, błękitne oceany wypełniły popękane kratery, a w powietrzu unosiły się pierzaste chmury, dwójka Pionierów odkryła, że nie słyszą swoich głosów. Szepty, którymi rozmawiali, ze sobą i resztą rodzeństwa, nagle zostały zagłuszone przez szum słonych fal. Szelest liści i traw. Świergot ptaków. Wieczna cisza skończyła się dzięki szczerym łzom kobiety, której imię oznaczało wiarę.

Nim kochankowie odeszli, postanowili oddać swoje dusze w ofierze słońcu i gwiazdom. W ten sposób z ich miłości powstały ostatnie stworzenia. Ludzie zrodzeni z ognia i siły Tevaru otrzymali we władanie lądy, zaś z blasku gwiazd i wiary Renn powstały syreny, panujące pod wodą.

Pionierzy powoli zapominali o swoim nowym świecie na rzecz kolejnych i kolejnych. Świat rozwijał się w dostatku, lądowi i oceaniczni żyli ze sobą w zgodzie.

Aż do dnia, gdy suche lądy zostały zalane ogromnymi falami, które zniszczyły wiele osad, zabiły tysiące ludzi. Lądowi z zemsty za atak ze strony swoich sąsiadów, wypłynęli na wodę i zabarwili jej błękit krwią Oceanicznych. Pierwsza Wojna zebrała kolejne żniwa wśród obu ludów aż wreszcie postanowili, że od tej pory będą żyli osobno. Lądowi byli zawistni lecz lud z oceanu z łatwością mógł ukryć się pod wodą. Ich drogi się rozeszły a wkrótce istnienie syren zostało wsadzone między mity tak jak dzieje Pionierów, którzy nie mogli przewidzieć, że to co stworzyli zwróci się przeciw sobie.

Nikt we wszechświecie już nigdy nie czuł duszącej ciszy wokół ani ciemności pustki. Nikt również nie wiedział, że ogromne fale wywołał zazdrosny Mazar, który ukradł ogień słońca i wodę gwiazd by rozpalić podwodne wulkany. Wyklęty Pionier, o którym w Zapomnianym Języku mówiono Głuchy, zapragnął ciszy dla każdego, kto o nim zapomniał.

Średnia ocena: 4.5  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (6)

  • Dekaos Dondi 3 miesiące temu
    Nao↔Mnie się tekst podoba:)→Czy to jest na pewno epilog, co oznacza koniec?↔Pozdrawiam:)↔5
  • Ant 3 miesiące temu
    Chyba powinno być prolog ;)
  • Pan Buczybór 3 miesiące temu
    "Ppionierów" - Pionierów
    *Jestem pewien, że to powinien być prolog. Albo głupi błąd z twojej strony albo nie odróżniasz epilogu od prologu...

    Niezła. Taka trochę kolejna prawie sztampowa wariacja fantasy na temat Stworzenia Świata™... Nie powiedziałbym, że jest to jakoś super ciekawe lub zachwyca swoją oryginalnością, ale jest przynajmniej sprawnie poprowadzone i całkiem nieźle rozrysowuje konflikt pod właściwą fabułę. Technicznie nie jest jakoś źle, ale chyba się zdarzyło trochę błędów interpunkcyjnych - warto prześledzić pod tym kątem tekst.
    Pozdro
  • Bajkopisarz 3 miesiące temu
    „którzy z całą mocą wszechświata, którą władali”
    2 x który
    „Wśród Ppionierów był”
    Pionierów
    „swoją rolę na świecie. Pionierzy pokochali swoje”
    2 x swoje
    „który za wszelką cenę próbował ocalić świat. Nosił imię, które”
    2 x który

    Jeśli to celowo Epilog a nie Prolog, to trzeba docenić tę zmyślną przewrotność. Ma to sens – wszystko co działo się przed początkiem tej opowieści było Ciszą. Nie ma co się nad nią rozwodzić. A to co zostało opisane, to ostatni akord Ciszy, w której wreszcie coś się zadziało i można to potraktować jako epilog po Ciszy.
  • Aneko 3 miesiące temu
    Brzmi jak bajka o zatopieniu Atlantydy ;)
  • Clariosis 3 miesiące temu
    Całkiem ciekawy wstęp. Też zastanawia mnie czy ten "epilog" to nie przypadkiem pomyłka pomylona z "prologiem", chociaż jak spojrzałam na teorię Bajkopisarza to faktycznie w tym przypadku "epilog" bardzo dobrze pasuje. :)
    Chociaż faktycznie nie jest to jakieś "super odkrywcze", gdyż to po prostu fantasy wariacja o stworzeniu świata, jestem na tyle zainteresowana historią aby czytać dalej, jeżeli pojawią się kolejne rozdziały. Końcówka daje nam dobre zarysowanie konfliktu który wystąpi w przyszłości, więc teraz największym pytaniem jest co nadejdzie, w jakiej formie i czym będą wyróżniać się bohaterowie, którzy są najważniejszą częścią historii, ważniejszą nawet niż sama fabuła. Napisane też nieźle, czasami były drobne zakłócenia, ale tym może spokojnie zająć się ktoś bardziej doświadczony w korekcie tekstów, jeżeli masz ochotę możesz kogoś takiego poszukać. :)
    Stawiam czwórkę. Pozdrowionka. :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania