Skecz
Wstałem późno.
Urlop.
Czyli nic mnie nie goniło,
oprócz wszystkiego.
Dziecko coś mówiło z podłogi.
Królowa przeszła z kubkiem.
W zlewie leżała łyżka,
jak dowód w sprawie.
Pomyślałem,
że to wszystko jest na zawsze.
Ten pokój.
Ten głos.
Ten bałagan.
Ten oddech za ścianą.
Że mogę sobie tak chodzić
po środku cudzego życia
w kapciach
i nic nie pęknie.
Zrobiłem z dnia skecz.
Śmiałem się w środku
w złych miejscach.
Nie dlatego,
że było zabawnie.
Tylko łatwiej było patrzeć,
jakby ktoś to napisał.
Wieczorem usiadłem do laptopa.
Tam wszystko miało ramkę.
Tekst.
Kadr.
Poprawkę.
Można było przesunąć człowieka
trochę w prawo.
W życiu się nie dało.
W życiu siedzieli blisko.
I męczyli mnie
tym,
że są prawdziwi.
Komentarze (12)
Serdeczności
Serdeczności
Jakoś tu przygnębiająco...
Przygnębiająco, bo czytasz od nastroju.
NinjaC, no nie, czytałam od początku do końca, później od końca i ten koniec... no, taki niezbyt fajny
Graf, ale kłuje?
NinjaC, wiesz, jakby bolało, wiesz, świadomość, że aż tak może coś ciążyć, coś co powinno raczej cieszyć...
no i to chyba ten koniec. Niby wszystko jest dobre, blisko, zwyczajnie, a jednak...
NinjaC, to tak jakby siedzieć przy kominku, czuć ciepło, a jednak z boku wdziera się jakiś chłód... i rośnie
cały monolog zmierza właśnie tam, gdzie się zatrzymałaś.
zauważyłam...
Graf, dzięki.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania