Sklejam powieki
Sklejam powieki i wyruszam w drogę,
Powietrze trze serce pod mizerną klatką.
I nie zawrócisz mnie już żadnym słowem,
Czekam na spotkanie z betonową matką.
Jak nigdy lekki
Głaz udaje ptaka,
Wyprzedza ostatnią łzę w locie.
Wyciąga dłoń,
Nie sięga po nic,
Zbędną już jest każda z pociech.
Otwieram powieki i już wiem, że nie mogę
Uciec. Czy chcę? Nie wiem- to zagadka.
Strach, żal, ból wypełnia głowę...
Już jestem.
Komentarze (7)
Coś jest w tym wierszu ciekawego. Jakaś droga, ciężar, chęć uwolnienia się od czegoś - tak to widzę, ale nie do końca mogę go zrozumieć.
To wszystko coś znaczy... Ale co?
Chciałem właśnie zobaczyć, czy ludzie odczytają to, o czym chciałem napisać. Dlatego póki co zachowam milczenie :)
Oczywiście każda interpretacja jest dobra, a im więcej interpretacji tym ciekawiej.
Droga do miejsca gdzie czeka betonowa matka. Myślę, że jest to metafora odchodzenia, smierci i umierania serca w naszej klatce piersiowej. Pozdrawiam
Całkiem blisko, z tym, że droga jest pionowa.
Good. 5
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania