"Skłócony z samym sobą" Jerzy Utkin
Skłócony z samym sobą szukasz pojednania z tym Bogiem,który w sercu winien mieć schronienie nie baczysz żyjący pełnią że wciaż się zasłaniasz przed Nim i nieustannie gwałcisz swe sumienie
Tak jesteś pewny swego póki czas konania nie wdepcze cię bezdusznie w pełną prochów ziemię dopiero wtedy lament gorzki żal za winy niechaj Bóg ci wybaczy bo nie wiesz co czynisz
Tak jak z prochu powstałeś tak się w procho obrócisz pełen pychy plugawej ty zdobywca świata ze stajenki wyszedłeś lecz do chlewa wrócisz gdzie czujesz sie najlepiej w barłogu jak szmata legniesz całkiem bezsilny udręki nie skrócisz gdy zima w twoim sercu w samym środku lata na nic ci się nie zdadzą ni szkiełko ni oko perły twe pośród wieprzy a Bóg zbyt wysoko
Złorzeczysz zatem Bogu nie mogąc odszukać krzty sensu w swoim życiu i ciągle ci mało nabijasz trzos krwawicą tych których oszukać zdołałeś wciąż bezcześcisz uległe ci ciało i duszę tak oddaną w las idzie nauka ty jak ślepiec podążasz za swą laską białą a ci wszyscy co wiarę chcą wymusić strachem jako pszczołom dym w ule w oczy oczy sypią piachem
Komentarze (3)
To poezja, która nie prowadzi do światła, tylko zapala je nagle w środku — i wtedy widać cały bałagan, przed którym tak długo się klęczało.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania