Skok po marzenia - Rozdział 3
Znalazłam się gdzieś na bardzo dużej i rozległej łące, byłam w długiej białej sukni na ramiączka, unoszona przez chłodny, delikatny wiaterek. Rozglądałam się dookoła szukając czegoś szczegółowego, ale nic takiego nie widziałam, nagle usłyszałam rżenie, odwróciłam się i ujrzałam przepięknego karego konia z białymi skarpetkami. Galopował w moją stronę, ja się nie ruszyłam ,aż po chwili zwolnił zatrzymując się.
Zastanawiałam skąd on się tu wziął, jakby wiedział, że ja tu jestem. Podniosłam rękę żeby go pogłaskać, gdy nagle usłyszałam wołanie ,,Ania wstawaj, musisz się przygotować do wyjazdu".
Po chwili rozpoznałam głos taty. Z niechęcią się obudziłam, spojrzałam na zegarek, była to godzina 3 w nocy. Ledwie zeszłam z łóżka a już musieliśmy wychodzić. Zapakowaliśmy wszystkie bagaże do auta i pożegnaliśmy się z ciocią i kuzynką. Tata zajął miejsce za kierownicą, mama obok niego, a ja z Arturem z tyłu.
Można powiedzieć, że tak wyruszyliśmy w podróż na drugi koniec polski, a tak dokładnie to w stronę Sanoka, gdzie dosyć niedaleko leży mała wieś i właśnie tam kończyła się moja wycieczka.
Komentarze (3)
W niektórych miejscach mało zrozumiałe, np. wtedy jak jej przyjaciółka powiedziała, ze jest z nią nieszczera w niektórych sprawach (czyli jakich?)
I mam pytanie. Będzie jakiś wątek miłosny? ^^
Tak naprawdę to opowiadanie jest pisane z mojego życia a niektóre sprawy są prywatne dlatego nie napisałam. Wątek miłosny? Jasne, że będzie ale w późniejszych rozdziałach jak to wszystko się tak jakby rozkręci.
Ta część podoba mi się najbardziej. Wiedząc więcej od innych to, początek "sen" wzruszył mnie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania