skowyt
wczoraj było jakoś inaczej
słońce wysoko
a dziś wdeptane w kałuże
drży świadome że gaśnie
po co odwróciłam wtedy wzrok
ale czy da się napatrzeć
na zapas nadotykać
nagłaskać
zapamiętać sen
tak żeby żaden go nie przykrył
nie zamazał
jesiennym deszczem
mgłą w którą wchodziłyśmy
by wyjść
i wrócić po śladach psich łap
aż do wczoraj
to musiała być inna mgła
i my byłyśmy już inne
ty bardziej tam niż tutaj
ja jeszcze nieświadoma
co nam pisane
ostatni raz cień przy cieniu
ostatni kot przebiegł nam drogę
znieruchomiał wśród traw
a ty nie umiałaś go znaleźć
te same drzewa
a szumią dziś inaczej
i nie ma na błotnistej drodze
śladów twoich łap
idę sama
i jest mi bardzo obco
bez tego cienia
który nagle zgasł
nie ma nawet mgły
żebym mogła ukryć gdzieś twarz
łzy i cały ten żal
zabłądzić i trafić na ślad
nas
idących znów razem
Komentarze (2)
Porusza i rozdrapuje co i we mnie wciąż obecne.
Możemy tylko pamiętać.
U mnie dzisiaj spadł śnieg i mój pies - jak co roku - wytaczał się w nim, jak w kąpieli wodnej, wybawił piłeczką, która musiała swoim chłodem szczypać w zęby. To było widać! Zrobiłam kilka zdjęć, kilka krótkich filmów i wysłałam znajomym. Nie wyobrażam sobie, że kiedyś zabraknie mi Barego. albo, że Baremu zabraknie mnie.
IgaIga, ten smutny wiersz ma prawo być długi, bo trudno skrócić żal, jednak może kiedyś się da. Kiedyś.
Ja bym zrezygnowała np. z dwóch ostatnich strofek.
"I nie ma na błotnistej drodze/ śladów twoich łap" byłoby chyba lepszą puentą.
I wcześniej - jakieś krótkie słowo, tu i tam, mogłoby z wiersza wypaść.
Ale to kiedyś.
ostatni kot przebiegł nam drogę
znieruchomiał wśród traw
a ty nie umiałaś go znaleźć
- ładne.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania