Skrzydła

nad chmurami gdzie wiatr śpiewa

biały puch w dole cicho się ściele

w objęciach błękitu wzlatuję i lecę

do krainy snów, gdzie nic nie jest pewne

 

słońce złotym całunem grzeje bez miary

mruga zalotnie, jakby szukało miłości

a ja taki nieuczesany włóczęga

mgły rozwiał czarodziej – bóg Zefir

 

góry jak kruszce mienią się i bieleją

rzeki niebieskie wiją się jak węże

niebo, ocean bez granic i miary

w jego otchłaniach gubię swój ślad

 

ślad po gnieździe, z którego się wzbiłem

melodia wiatru, nieziemskie dźwięki

jakby aniołowie grali je na lirach

niesie mnie na pięciolinii, nutka za nutką

 

każdy obłok to nowy kształt i świat

jak reklama Krainy Poduszek

nie pytaj, dokąd zmierzam, ani skąd

tylko poczuj powietrzne wiry, trzepot skrzydeł

 

fruwać to porzucić ląd na zawsze

unosić się w przestrzeni czułej jak dotyk

pić przestworza haustami, jak łyk szczęścia

aż siły opadną i zapadnie wieczny zmierzch

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Sokrates godzinę temu
    Piękny nastrój. Można oderwać się myślami od codzienności 5
  • Beloniusz
    Melodia i treść przypomina mi Strawberry Fields Forever. Bardzo ładnie.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania