Skrzydła
nad chmurami gdzie wiatr śpiewa
biały puch w dole cicho się ściele
w objęciach błękitu wzlatuję i lecę
do krainy snów, gdzie nic nie jest pewne
słońce złotym całunem grzeje bez miary
mruga zalotnie, jakby szukało miłości
a ja taki nieuczesany włóczęga
mgły rozwiał czarodziej – bóg Zefir
góry jak kruszce mienią się i bieleją
rzeki niebieskie wiją się jak węże
niebo, ocean bez granic i miary
w jego otchłaniach gubię swój ślad
ślad po gnieździe, z którego się wzbiłem
melodia wiatru, nieziemskie dźwięki
jakby aniołowie grali je na lirach
niesie mnie na pięciolinii, nutka za nutką
każdy obłok to nowy kształt i świat
jak reklama Krainy Poduszek
nie pytaj, dokąd zmierzam, ani skąd
tylko poczuj powietrzne wiry, trzepot skrzydeł
fruwać to porzucić ląd na zawsze
unosić się w przestrzeni czułej jak dotyk
pić przestworza haustami, jak łyk szczęścia
aż siły opadną i zapadnie wieczny zmierzch
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania